czwartek, 13 września 2012

Zbrodnia na płótnie

Gniew wypełnia od środka.
Gniew zaciemnia umysł.
Gniew pcha w szaleńcze myśli.

W kieszeni mózg,
Rozpływa się pod naciskiem dłoni.

Krew, flaki, pędzle.

Długie pociągnięcia,
Wyładowują napięcia.
Natłok emocji,
Daje upust złości.
Niczym rytuał,
Uspokaja zmysły.

Farbą na płótnie,
Krwią na prześcieradle.

Odciski palców.
Tepmertyna.


Z lekcji geografii

Szara rzeczywistość
Powlekła gęstą mgłą.
Moje życie.

Moje życie, jak
Jazda górską kolejką.
Porywa mnie i niesie

Niesie w przestworza.
W przestworza bólu i cierpienia.

Jednak źle mi nie jest.
Wiem, jak wiele błędów w życiu popełnię.
Popełniam.
Zbyt szybko.

Zbyt zdesperowane.
Zbyt zafascynowane.

Czym jest miłość w obliczu śmierci?

Sensem istnienia.

Chcę czuć.
Lecz nie jak szara masa.
Chcę czuć.
Lecz nie jak bezkształtna papka.
Kurwa!

Krew we mnie wrze.
Gotuję się.
Czasami śmierć jest lepsza,
Ale pamiętaj:
TYLKO dla ciebie.

Życie jak skalna bryła.
Ty je formujesz za pomocą dłuta.

Każda rysa już na zawsze na niej zostanie.
Niczym znamię.
Ślad po stracie.

Hola! Hola!
Czego mogło nauczyć życie
Po parunastu latach?

Wystarczająco.
Wystarczająco - aby się sparzyć.

Nie wchodzić.

Zamieszkam w szarym domku
i będę prowadziła swoje szare życie,
w szarej rzeczywistości,
pośród szarych ludzi,
ubrana na szaro,
w szarej pracy,
jedząc szare jedzenie,
pijąc szarą kawę,
nawet dym z fajek jest bardziej szary niż zwykle,
głaszcząc czarnego kota na moich kolanach.

Moje życie.
Po prostu życie.