piątek, 25 maja 2012

Czasami jest tak...

Pisałam słowa tysiące razy.
Za każdym razem nic nie mówiące.

Czasami jest tak,
że dusza krzyczy,
ale serce milczy.

Czasami jest tak,
że chcesz,
ale nie powinieneś.

Czasami jest tak,
że ktoś posadził ziarno.
Ziarno nadziei
Pochłaniające serce.

Moje serce bije mocniej na widok Kogoś...
Ciii...
Nic nie mów.
Wiem.
Nie wiem.

Nie chcę zadawać Ci bólu.
Nie udawaj...
Boli...
Przepraszam.

Czasami jest tak...
że przyjaciel nie wie
że nim jest.

Dusza krzyczy.
Serce milczy.
Myśli huczą.
Usta cichną.

Marzycielka...
Ucieka w swoje fantazje.
Fantazje lepszego świata.

Czemu jest tam sama?
Sama nie wie.

Nie chcę, ale nie zrozumiesz.
Zbyt skomplikowane.
Nie powiem.

Czasami jest tak...
Że słowa więzną w gardle.

Za mało,
by mówić o miłości.

Ból -
zadają niespełnione marzenia.

Chcę tego.
Chce ranienia.

Czuję się winna, raniąc.
Chce zobaczyć jak to jest.

Porywam się na coś,
na co mnie nie stać.
Porywam się na kogoś
na kogo nie zasługuję.

Nie zrozumiesz.
Boję się.
Pragnę.
Uczucia szaleją.
Sam chciałeś.

'Pozwól frunąć'
Mówiłeś.

Nie umiem tak ja Ty.
Nie umiem mówić.
Nie umiem pisać.
Nie umiem olać.

To smutne kiedy się mylisz.
Kiedy mówisz "To przeze mnie..."
Tymczasem prawda jest inna.
Mogło mnie tu nie być.
Teraz zadaję ci ból.
Ból którego sama doświadczę.

czwartek, 24 maja 2012

Zew wolności

Wysoko ponad górami
Przemierzam niebo

Zatracając się w bezmiarze beztroski,
Niewinności i lekkości.

Nie ma obowiązków czy
Odpowiedzialności.
To wszystko jest zbędne.
Niekonieczne.

Liczę się tylko ja, tu i teraz.

Nie chciałam żyć.
Życie nie było dla mnie.
Życie wiązało się z bólem i cierpieniem,
A ja byłam za stara.

Dzień za dniem wbijałam głębiej ostrze codzienności
Czułam jak przebija mnie na wylot.
Krztusiłam się własną krwią

Spóźniłam się.
Moje brzemię z dnia na dzień rośnie
Wierzyłam że się go pozbędę
Ale wciąż o sobie przypomina
Boleśnie

Przychodząc na świat byłam stara.
W nieodpowiednim czasie.
Moje miejsce zawsze było gdzieś indziej.
Nie, nie tu. Nie teraz.
Spóźniłam się.
Moje ja.

Wolność.
Czym są codzienne potrzeby
W obliczu szczęścia?

Ile lat ma wiatr?
Tyle co ja
Negatywnych emocji.

Nigdy nie miała mnie tu być.
Powinnam odejść.
Nie brać na siebie odpowiedzialności.
A mimo to mam coś do powiedzenia.
Mam cel.
Mam pragnienia.
Rządzi mną zew wolności.

Cichy, ale coraz głośniejszy.
Subtelny, ale przybierający na sile.
Czuję jak wzbiera na mocy.
Niedługo wyrwie się z mojej piersi
I porwie ze sobą

Wysoko ponad górami
Przemierzając niebo.

wtorek, 22 maja 2012

Nie będę.

Pozostało tak wiele do powiedzenia, a tak mało odwagi żeby to wydusić. Nie lubię zadawać ludziom bólu, czy jakiejkolwiek formy cierpienia. Jestem po to by pomagać, a nie być problemem. Boli mnie serce, rozdzierane na dwie części. Między tym co chcę, a tym co powinnam. Wszyscy mówią mi: 'olej to', ale ja tak nie potrafię. Zbyt łatwo uzależniam się od rozmów.
Często powtarzano mi, że nie wiem kiedy skończyć, ty sam chyba możesz to potwierdzić.
Moje serce krwawi bezbarwną krwią, łzami. Płaczę w środku, uzewnętrznić nie potrafię. Wiesz. Wciąż mnie nie znasz, a tak wiele mówisz na mój temat. Nie wiem o czym pisać. Zakneblowano mi usta.
Czasami są takie dni kiedy źle ci z powodu jakiejś konkretnej osoby, ja tez tak mam, tyle że nie potrafię jej za to winić. Sama wewnętrznie nie mogę dopuścić do siebie myśli, że jest mi przykro bo ktoś nieumyślnie tak sprawił. "Co jeśli ta osoba dowie się że jest mi przez nią źle i jej będzie źle?" Nie mogę tak. Wiem. Powiesz mi, że tak być nie może, ze mam myśleć o sobie, ale potrafiłbyś myśleć o osobie której nienawidzisz?
Zależy ci na mnie a ja nie wiem czemu...
Nie wiem już nic. Chcę od tego uciec. Zostawić. Ale nie mogę. Jestem potrzebna. Poradziłbyś sobie beze mnie, "zapomniałbyś", ale nie może być ci ciężko z mojego powodu.
Dużo by tu pisać, ale nie będę. Czytaj to szybko, bo równie szybko zniknie.

piątek, 18 maja 2012

Droga do lasu

Marzenia mają to do siebie, ze zawsze oczekujemy ich spełnienia. Tymczasem one się nie spełniają, one są spełniane.
Widzisz różnicę?


Trzeba mieć do nich dużo cierpliwości i niczego nie skreślać z góry. Wszystko jest możliwe. WSZYSTKO. Trzeba tylko WIERZYĆ. Ale nie jest to proste. Nic w życiu nie jest proste. Więc trzeba mieć przyjaciela. Z nim wszystko wydaje się być 'z górki'. Trzeba tylko umieć rozgraniczać role swoich bliskich.


Bądź. Potrzebuję cię. Boli, kiedy to ja zadaję ból. Wiem o tym.
Kocham Cię - na swój własny sposób.
Dziękuję
Przepraszam. Przepraszam. Przepraszam. 













czwartek, 10 maja 2012

Bestia

Nie wiem co napisać mam.
Moje ręce skrępowane,
Serce zakneblowane.

Nóż głębiej wpychany
Rozdziera moje trzewia.
Ale to nie problem.
Nie potrzebuje pomocy.

Nie bój się.
Nie martw się.
Poradze sobie.
Zawsze sama daję radę.

Nie możesz mi pomóc
I nie wiń się za to.

Moja sprawa,
Moje życie.

Kiedyś będziesz wiedział.

Moje wnętrze tak delikatne.
Tak drażliwe.
Wiesz o tym.
Ale chowa je gruba skorupka.
Nie zranisz go,
Póki Cię tam nie wpuszczę.

Potem będziesz chodził na palcach,
By nie zbudzić bestii.

środa, 9 maja 2012

Tyle pytań

Czemu żyjemy w śród osób, których nie potrafimy zrozumieć?
Czemu niektórzy są dla nas 'dziwni'? Nienormalni?
Czemu ludzie tak bardzo się od siebie różnią?
Skąd biorą się ich osobowości? Ich myśli?
Czemu czasami się nie dogadujemy?
Nie możemy znaleźć wspólnego języka?

Czasami sami sobie nie pozwalamy na zrozumienie drugiej osoby.
Czasami szukamy tylko po jej stronie winy.
Czemu świat jest pełen tak wielu sprzeczności?
Tak wielu przeciwstawień.

Powinniśmy patrzeć na świat jako całość,nie przez pryzmat danej chwili.
Świat jest Twoim światem.
Twoim życiem.
Żyjesz tylko w tym co poznałeś, o czym słyszałeś.
Wszystko co ciebie nie dotyczy nie może dla ciebie istnieć,
bo coś co nie stanowi części twojego życia, nie może nim być.

Tak wiele pytań,
a tylko ty możesz znaleźć na nie odpowiedź,
która może kiedyś sama do nas przyjdzie.

Twoje życie, twój świat.
To o nim decydujesz i masz na nie wpływ.
Warto o tym pamiętać.

Czemu świat wygląda tak jak wygląda?
Czemu jesteśmy tacy jacy jesteśmy?
Czemu wszyscy nie mogą być identyczni?
Czemu zrozumienie nie może płynąć same z siebie?

Czemu...Wiem jak bardzo nienawidzisz pytań od: 'czemu'...



Jak wyglądałby świat, gdyby wszystko było po naszej myśli? ...byłby nudny...

wtorek, 8 maja 2012

Brutalny powrót do rzeczewistości

Mam chyba problem z wyrażaniem własnych emocji. Jestem nimi przepełniona i przez to ociężała, ale nie mogę pozwolić sobie na ich upust. Chyba dlatego mam tego bloga, żeby pomóc sobie wyrazić się. Wciąż czuję się zagubiona gdzieś w swoim umyśle. Kiedyś moje życie emocjonalne było bardziej uporządkowane. Kiedyś wiedziałam co czuję i dlaczego tak czuję, potem pozwoliłam swojemu umysłowi dryfować i nagromadziły się w nim sprzeczne emocje. Nie miałam siły się nimi zajmować, ani ochoty ich zrozumieć i zamiatałam je pod dywan. Teraz trudno mi się w nich odnaleźć. Nic nie rozumiem i choć wiem, ze muszę to nie mam ochoty się tym zajmować.Chciałabym się wygadać, zrzucić to z siebie, ale tego nie zrobię. Nie zrobię bo nie potrafię. Zawsze uważałam się za osobę bardzo otwartą. Miałam do siebie wyrzuty, że zawracam ludziom dupę swoimi sprawami i powoli zaczęła prześladować mnie myśli, że "ci ludzie wcale nie chcą o tym słuchać, ich to nie obchodzi, a przecież ja i tak nie mam problemów. Oni mają większe. Oni wcale mnie nie słuchają." I w ten sposób zaczęłam mówić tylko 1/3 tego co chcę powiedzieć.Nie wiem właściwie co jest moim problemem. Czuję się nieszczęśliwa, 'ociężała przez emocje', zagubiona w rzeczywistości, nie potrafię sprostać swoim ambicjom. Nie mam powodów by tak się czuć, a wciąż narzekam. Myślę, że wyolbrzymiam swoje problemy i każdy normalny człowiek powiedziałby "co ty chcesz kobieto?!".Powtarzam się. Moje uczucia wciąż krążą mi w głowie nie dając spokoju. Są jak sępy czekające na śmierć.
Boję się, ze nie dam rady sobie z codziennością. Boję się, ze nie poradzę sobie w szkole, ale nie robię nic żeby to naprawić. Brak mi motywacji do działania. Strach  mnie obezwładnia. Motywacji. Potrzebuję znów zobaczyć na co mnie stać. Wiem że dam radę, bo nie wyobrażam sobie jakby miało się to skończyć, jeżeli nie tym ze jakoś dam rade. Po prostu muszę. Nie mogę zawieść. Tyle nadziei pokładanych we mnie. Musze sprostać. Nie lubię obowiązków. Kolejny obowiązek i zaczynam się załamywać, uciekać, a mimo to nie pozwolę zostawić kogoś bez udzielanie mu jakiegokolwiek wsparcia. I miewam tak, ze nie chce mi się zajmować kimś innym, ale wiem że mu teraz jest ciężko więc sama wyciągnę rękę, choćby zwykłe "I jak tam?". Nie wiem jak sobie z tym radzić. Najpierw jest mi źle i potrzebuję pomocy, ale zaraz potem zastanawiając się jakie ja mam problemy to wychodzi na to, że wcale ich nie mam. Mam tylko problem sama ze sobą.
Jest jedna osoba na świecie, której nie udzielę pomocy, którą pomijam, której nienawidzę, którą wyzywam, z która nie potrafię być szczera, z którą  nie umiem rozmawiać i nie potrafię zrozumieć. Tą osobą jestem ja sama, ale tego mogłeś się spodziewać.

niedziela, 6 maja 2012

Słowo życia


Życie jest zbyt proste
Aby błahostki przysłaniały nam jego prawdziwy cel.
Ale kiedy tylko błahostki składają się na Twoje życie?
Wylewam z siebie słowa, 
Płyną one ze mnie
Niczym lawa z wulkanu.

Lecz nie zmienia się nic, 
Słowa...
Nic dla Ciebie nie znaczące,
Nie znaczące nic
Dla mnie.

Jednak to one wyrażają mnie
I moje błahostki.
Jakież to niesamowite, 
Daję ci kawałek swojego życia,
A Ciebie to nie dotyczy.
Masz własne życie
Słowa...

Jedyne co nas czeka 
Co będzie takie samo
To śmierć.

Czemu zawsze wszystko musi się tak kończyć? 
Bo taki jest świat 
Pusty
Bez celu
Ma początek i koniec
Jest życiem 
A więc jest słowem
Gówno wartym.
Koniec. 
*podrasowane to tu, to tam przez Vuko.

Sprawiedliwość

Sprawiedliwość. Sprawiedliwością może być Bóg. Dlaczego? To raczej oczywiste w Twoim mniemaniu jeśli jesteś katolikiem. Przecież Bóg jest dobry, mądry, wszystko wiedzący i sprawiedliwy. To takie główne jego cechy. Ale mam trochę inny stosunek do tego.Bóg jest czymś co właściwie znamy, ale nie możemy tego osiągnąć tu na ziemi. Sprawiedliwości nie ma w naszym ziemskim świecie. Zawsze wyrok będzie uważany za niesprawiedliwy przez jedną ze stron. Po za tym człowiek wydający taki wyrok zwykle nie jest obiektywny. Kiedy przedstawia się nam ludziom jakąś sprawę automatycznie nabieramy do tego stosunku, zabawienia negatywnego lub pozytywnego. Więc sędzia podczas rozprawy obierze stronę które 'bardziej mu się spodoba'. Właściwie to nie musi tak przeszkadzać w tym co robi, jeśli te upodobania pokrywają się z osobami zainteresowanymi i z naszym mniemaniem o sprawiedliwości. Ogólnie obiektywizm jest bardzo istotna sprawą w naszym życiu, ale żeby to przedstawić posłużę się określnikiem inteligencji emocjonalnej. EQ (to właśnie skrót inteligencji emocjonalnej) mówi o tym że w życiu nie jesteśmy w stanie podjąć jakiegoś działania jeśli wyzbywamy się całkowicie uczuć. Nasze wybory i decyzje wtedy nie miałby dla nas znaczenia, bo nic do nich nie czujemy, a wtedy nie pomyślimy o konsekwencjach wyborów, a ni o tym co dla nas lepsze bo bez emocji jest to niewykonalne. Wiec emocje z czego prawdopodobnie nie zdawałeś sobie sprawy mają olbrzymi wpływ na twoje życie i to co robisz. Inaczej mówiąc racjonalizm jest silnie uzależniony i nie mógłby istnieć bez emocji. Więc musimy wyrabiać sobie stosunek do jakiejś sytuacji, rzeczy.Przez cały dzień wszystko twój mózg zabarwia emocjonalnie. Np. masz wybrać kolor i stwierdzisz że czerwony jest ładniejszy od żółtego. Dlaczego tak pomyślałeś? Po prostu czerwony si się podoba, a żółtego nie lubisz. Podobanie się i nie lubienie to już jakieś uczucia i emocje, ale racjonalizmu to właściwie nie ma, no bo racjonalnie myśląc czym czerwony różni się od żółtego w jakiś wartościach? Oprócz tego że różnią się kolorem i właściwie tylko kolorem są to niczym innym. Ale jak kolory mogą zmieniać nasze emocje? To proste, bo jak patrzysz na ciemne kolory to myślisz bardziej pesymistycznie, negatywnej, jak na jasne to optymistycznie i radośniej. Są kolory które mogą drażnić, jak np. takie odblaskowe. Które podrażniają nasze myśli. Przykładów jest wiele, wybrałam kolory bo najbardziej obrazują.Udowodniłam już, że bez emocji, świat byśmy nie mogli funkcjonować (tak swoja drogą, że jeśli my tak bardzo jesteśmy uzależnieni od emocji w codziennym życiu to chyba jest jakiś dowód na to że zwierzęta tez takowe posiadają). Ale wracając do subiektywizmu. W drugą stronę jeśli nasze emocje mają górę nad naszym życiem to tez nie dobrze. Emocje to potężna broń i trzeba obchodzić się z nimi jak z jajkiem.Subiektywizm pomaga nam czasami zrozumieć swoje własne zachowania. Spróbuj wypisać sześć twoich wartości w życiu, określić swój system wartości. Potem wciel się w orła który obserwuje twoje życie z boku. Jako orzeł przedstaw sześć wartości z jego punktu widzenia. Kolejne porównaj oba wyniki. Są takie same? Czym się różnią?To ćwiczenie może pomóc ci nabrać innego stosunku do rożnych spraw. Nie musisz stosować go tylko do wartości, ale do każdego problemu który masz. Łatwiej będzie wtedy określić w czym problem i sposób jak go naprawić.

piątek, 4 maja 2012

Bzdury

Dzisiaj kolejna dawka głupiej pisaniny. Nie wiem dlaczego to robię, nie wiem na kogo potrzeby. Pewnie z czysto egoistycznych pobudek.Słucham przymulonej muzyki i ubolewam nad swym losem. Ale zaraz, jakim losem? Przecież nie mam na co narzekać. I to jest w tym wszystkim najgorsze i zarazem dziwaczne. Pewnie pisałam to już sto tysięcy razy, ale ie chce mi się sprawdzać: mam wszystko czego normalnemu człowiekowi trzeba, rodzinę, w której panują względnie właściwe relacje, zdrowie, prócz pewnych problemów z którymi się borykam, to przecież mam dwie ręce, nogi i wszystko na właściwym miejscu, znajomych, może nie dogaduję się ze wszystkimi tak jak bym chciała, ale raczej problem tkwi po mojej stronie, dach nad głową, własny kąt, mam co jeść i gdzie się umyć. Oczywiście nie mam też w domu strasznego przepychu, po prostu wszystko jest w granicach normy, nic ponadto, no może czasami poniżej.No bo właściwie o co mi chodzi? Wciąż chodzę struta i w wiecznym dole. Problem jest natury psychicznej, uczuciowej. Czuje jakby mi czegoś w środku brakowało, a za razem uczucia które posiadam, sprawiają że ciężko mi wewnętrznie. Problem jest taki że ja NIE MOGĘ być szczęśliwa, bo ja LUBIĘ mieć doła!!! To kontrowersyjne i paradoksalne, ale zdałam sobie z tego niedawno sprawę.Działo to na zasadzie: nie mam większych problemów, typu rozwód rodziców, czy niepełnosprawność, ja jestem pusta w środku. Mogę i potrafię nie przejmować się tym przez jakiś czas, ale to zamiast sprawić że poczuje się lepiej – szczęśliwiej – sprawia iż źle się czuję. Jak to określiła jedna z moich dobrych koleżanek: lubię kiedy jestem nieszczęśliwa na zewnątrz, bo to daje mi wewnętrzne szczęście. Jeśli na zewnątrz jestem szczęśliwa, to czyni mnie nieszczęśliwa.Mam nadzieję że ktoś chociaż pojmie to co napisałam, nie musi rozumieć, mnie ciężko zrozumieć. W mojej naturze nie leży mówienia wszystkiego takiego jakim jest, ja sobie po prostu komplikuje życie.Eh.... egoistyczne wywody. Jestem egocentryczna. Mimo iż to wiem i zdaję sobie z tego sprawę, sama nie potrafię zgodzić się z tym w 100%. Pomagam innym. Wysłuchuję, doradzam, wspieram. Czasami jestem tylko po to aby przytulić i pozwolić się wypłakać. Moją główną zasadą życia jest: nie zdradzaj tajemnic, nawet swojego wroga! Nikomu właściwie nie przekazuję treści wyżaleń innym. Mogę jedynie zarysować z kim gadałam i kropka. Nic ponadto. To święta zasada. Dużo osób mając w posiadaniu tajemnice swojego nieprzyjaciela, chciałaby ich użyć przeciwko niemu, prawda? Ale zamiast wojny można zjednać sobie taką osobę. Oczywiście z miejsca nie zacznę się jej lubić, ale wystarczy zakopać topór wojenny. Takie jest moje zdanie. Nie lubię kłótni i sporów. Są bez sensowne. Jeśli się z czymś nie zgadzam próbuję to wyjaśnić, spokojnie, bez unoszenia się. Zawsze mam swoje zdanie. Mogę wysłuchać innego, odmiennego od mojego, którego nie koniecznie popieram, ale wysłucham i przyjmę do wiadomości. Staram się je szanować.Piszę dość chaotycznie, bez ładu i składu, ale właściwie notuję tu tylko moje myśli, a jest ich trylion na minutę, jak tu skupić się na jednej? Łatwiej mi by było gdybym miała jakiś określony temat, a ja tu spisuje tylko to co przychodzi mi do głowy. Poruszam tu różnorakie tematy, odmienne i odległe od siebie, ale będących częścią mnie. Piszę, by dać sobie upust. Jedną z wad słuchania innych jest to, że zwykle stawiam problemy czyjeś ponad swoje. Bardzo chciałabym być wysłuchana, moja dusza aż krzyczy, ale mimo to nie uważam żeby było to coś istotnego. Sądzę że przecież ja problemów nie mam, bo jakie? Chciałabym się wygadać, wyrzucić to z siebie. Nie potrafię. Tak do końca o nie wiem jaki jest tego powód. Nie ma kto mnie wysłuchać, więc piszę anonimowo, do anonimowych ludzi którym chce się to czytać. Dziękuję. Naprawdę : )Nie płakałam w sumie od około dwóch lat. Nie potrafię. Naprawdę nie umiem, choćbym nie wiem jak chciała. Mogę łkać godzinami, ale łzy za chuja nie polecą. Mam wewnętrzna blokadę. Jestem chujowym wybrykiem natury?! Przez to że nie mogę dać upustu moim emocja w żaden fizjologiczny sposób, alni też się wygadać pozostaje pisanie. To krzyk mojej duszy.

środa, 2 maja 2012

Cywilizacja

Gdy myślę o okrucieństwie dla zwierząt, o tym jak człowiek dąży do samozagłady, jak giną gatunki zwierząt, bo nie mają środowiska życia, o tym jak człowiek traktuje swojego bliźniego, o tym jak ludzie są fałszywi, egocentryczni, chciwi, o cywilizacji - to mam ochotę uciec z tego świata. Dosłownie.Patrze przez okno i co widzę? Ulicę, pędzące po niej auta, a w nich ludzi wciąż się śpieszących. Domy, murowane domy. Siedlisko już nie miłości i domowego ogniska, a często patologi, alkoholizmu, agresji, odrzucenia i niezrozumienia. Wszystko zabetonowane, sztuczne, nienaturalne. Powietrze skażone, nieświeże. Dla nas żyjących w tych czasach to normalny widok. Nie zastanawiamy się nad nim. Ale teraz użyj wyobraźni i zastanów się jak wyglądało to wszystko kiedyś, nawet tysiące lat wcześniej. Widzisz? Tak, to las. Wielki, rządzących się własnymi prawami, dom zwierząt - naszych przyjaciół. Wtedy i my byliśmy częścią lasu, ale on nie wyglądał jak te dzisiaj ci znane. Zamieszkiwały do również duchy, demony, bogowie, skrzaty, kto wiem może nawet jednorożce, smoki czy inne magiczne stworzenia. Tamtejszy człowiek szanował to miejsce. Wiedział, że nie należy tylko do niego, że nie jest panem świata, że jest od niego uzależniony, że daje mu życie. Człowiek nie zabierał wszystkiego sobie, myślał też o innych. Ważne wtedy były więzi rodzinne, bliskość, szczerość. Nie mieli elektryczności, plastikowych zabawek, jednorazowych widelców, najważniejsze że mieli siebie nawzajem, a przedmioty robili sami w gronie najbliższych.Ale z czasem pojawiała się cywilizacja, człowiek doszedł do mylnego wniosku że to on panuje nad przyrodą, a nie odwrotnie. Teraz jednak musimy bronic się przed katastrofą jaką jest globalne ocieplenie, zanieczyszczenie świata. Jeśli umrze nasz pierwotny dom, to my wraz z nim. Warto o tym pamiętać.Wróćmy do teraźniejszego widoku z okna. Ludzie się spieszą, ale gdzie? Zapewne do pracy, po pieniądze. Po co? Odpowiesz: bo musi kupić jedzenie, środki do życia. Masz rację, ale dlaczego tak jest? Odpowiedź brzmi: chciwość. Dlaczego nie możesz pójść do sklepu i poprosić o cukier i dostać go nie płacąc za niego? Bo człowiek nie da ci nic bez "czegoś w zamian". Gdy by to wszystko uprościć, gdyby każdy pomagał sobie bez użycia pieniędzy czy innej waluty. Nie potrzebna by była praca, ludzie mieli by czas dla siebie. No tak, ale wtedy nie było by osoby która chciałaby robić ten cukier - odpowiesz. Tak, ale wtedy nie byłby nam potrzebny. Żyli byśmy wciąż w czasach przed-cywilizacyjnych, ale problem tkwi w tym, że ewolucji nie cofniemy. Ty już nigdy się nie nauczysz jak żyć bez elektryczności, jak samemu zdobywać pożywienie, nawet nie zrobisz tego dobrowolnie.