niedziela, 23 grudnia 2012

Ot co



Coś tak czuję, że pisanie to będzie mojej jedyne zajęcie przez kolejne 5 dni, a że nie mam humoru, ochoty i weny, to uprzedzam, że będzie chujowe. Ot co.

Taki miszmasz ze wszystkiego i zniczego.
Piję sobie kawkę i kątem oka oglądam program o opancerzowaniu czołków. Całkiem interesujące, okazuje się, że kiedy pocisk trafia w pionowy pancerz to sięga głębiej, niz gdy trafia w poprzecznie nachylony (jakby pod ukosem). Spowodowane jest to tym, że gdy trafia w nachylony to pocisk ma większy opór. Cięzko to wyjaśnić bez rysunku ; o


Chodzi mniej-więcej o to:

(że też chciało mi się szukać ;o )

Musi mi się naprawdę nudzić. A to okres przedświąteczny, czyli powinnam latać z mopem i mieć urwanie dupy. No ogólnie to mam, ale nie teraz. Teraz to się nudzę.

Dobra to, napiszę sobie jeszcze o tym, ze czasami pojawiają się prądy takie w morzu, które wynoszą nas daleko w morze. Są powodowane tym, że pod wodą znajdują się skały i wody wydostająca się spomiędzy nich tworzy w pewnych miejscach silny prąd. Kiedy znajdziemy się w takim miejscu niewolno płynąć pod prąd, a w poprzek prądy, co pozwoli nam wydostać się z miejsca zagrożenia i bezpiecznie samemu dopłynąć do brzegu.
Są jeszcze prądy zawracające, zdarzają się na zakrętach gdzie jest silny nurt (w rzekach)

(Nie umiem pływać : ) )


Nie mam pojęcia po co to piszę ;o

sobota, 22 grudnia 2012

Iluzja

oooooo mam taki rozpierdol w głowie, że no nie ogarniesz. Ja nie wiem Kim jestem, Czego chcę, Co robię, Co mnie śmieszy, Co mnie wzrusza. Reaguję gwałtownie i nieprzewidywanie - sama dla siebie. Tak już chyba jest jak zaczynamy sie oddalać.

Aaaaa ja nie wiem jak sobie poradzę. Aaaaa! nie ma i Cię i Cię, więc nie ma kto mnie przytulić.
Ja jestem za bardzo egoistyczna tak naprawdę, tylko dopiero teraz o tym mówię.
taaaak.
No nic, nic mi nie wychodzi. Nawet głupie pisanie!
Arrrrrrr. No pierdolca mam.
Ktoś potrafi uspokoić huragan mojej duszy?
Ujarzmić wściekłą bestię emocji?
Rozwiązać supeł zawiłych myśli?
Przewidzieć nieprzewidywalne zachowania?

No weźźźźźx....... ktoś musi taki potrafić ; o
Martwię się, no nie powiem...  5 dni. Pięć dłuuuuuugich zimowych dni. 5 długiiiich samotnych wieczorów, kiedy nie ma kto mnie przytulić, rozgrzać, czy powygłupiać na podłodze w kuchni... No jak tak można?! Kto to widział! Ja? Ja?! Ja, zostałam sama ze sobą?... To nie tak... To nie tak, ze jestem chora psychicznie czy coś. To nie tak, że nic nie istnieje. To nie tak, że to iluzja. To nie tak, że ja to lubię... Wiesz jak wygląda mina psychopaty? Tak? To dobrze, tak teraz wyglądam.

I jem pomarańczka.
Och coś się zmieniło. Coś wybuchło i po czymś zostały strzępki. Bardzo niebezpieczne strzępki niewiadomegoczegoś.  Coś tam w środku, wewnątrz mnie jest inne. Jakby narodziła się zupełnie inna odmiana mnie. Ale trzy w jednym to o dwie za dużo. I ja to wiem i Ja i Ja też to wiem.
Jedna jest taka standardowa, coraz cichsza, coraz bardziej skryta, schowana gdzieś głęboko, ta Ja, którą znają tylko nieliczni. Tylko przyjaciele i mama.
Kolejna Ja, powstała rok temu, zupełne przeciwieństwo tej pierwszej. Taka aby łatwiej wpasować się w tłum, spełniać oczekiwania, będąc kimś oryginalnym. To ta zboczona, fazowa część mnie. Mniej tolerowana przeze mnie. Jedyną jej zaleta jest to, ze ta cześć czyni mnie na swój sposób wyjątkową, w takim zestawieniu.
A ta zupełnie teraz inna Ja jest ciągle poirytowana, ale się śmieje. Nie wie co mówi, nie czuje życia, świata, siebie. Całkiem zdominowała dwie wcześniejsze. Rozpętała prawdziwy huragan wewnątrz. Tracę jakiekolwiek normy. Boże ale to wkurwia! Ja tego nienawidzę. Ale znam to.... Znam to bardzo dobrze... Bo to co wybuchło było od zawsze, ale teraz eksplodowało, a nie pamiętam co....

Wiesz co jest najśmieszniejsze?
To, że to czytasz. Wiem. I wiem jak bardzo się mylisz.
Wiesz po co to piszę?
Po to, żeby o tym nie mówić. Ani Tobie, ani jej, jemu, im, wam... Nikomu. Bo to co piszę trafia tam gdzie chcę, póki nikt nic z tym nie robi. Moje. I precz te brudne łapska. 

środa, 19 grudnia 2012

Proud in this sky*

Można czuć się samotnym będąc w związku?
Oczywiście.
Można czuć się nieszczęśliwie? Męczyć się?
Oczywiście.
Można nie czuć się kochanym?
Oczywiście.
Można nie kochać?
Oczywiście.

Można wszystko, tylko ja sobie obiecałam, że więcej tak nie chcę. Chcę być szczęśliwa i spełniona.
Oczywiście, nie chodzi o szukanie ideałów, już coś o tym wiem.
Nie można wymagać wszystkiego i nie będzie różowo. Trzeba się dotrzeć, dopasować, akceptować i kochać.
Ciekawe za ile będę to czytała i myślała: "Ależ byłaś głupia!"
Ciekawe jak bardzo i w którą stronę zmieni mi się zdanie. Chciałabym być jedynie utwierdzana w tym przekonaniu.
Tak sobie myślę, może naiwnie i zbyt pochopnie, ale fajnie by było gdybyś wytrzymywał ze mną w chuj i jeszcze trochę. O całym życiu nie śmiem marzyć, za wcześnie. Ale jedno wiem: czuję się bezpiecznie, na swoim. Wiem, że nie skrzywdzisz mnie i nie wykorzystasz. Wiesz o moich błędach z przeszłości i wiesz jak bardzo to na mnie wpłynęło. To takie słodkie, urocze i bardzo wiele dla mnie znaczy kiedy pytasz.
Wiem, nie łatwo mnie zrozumieć i pojąć, ale mam nadzieję że dasz mi dużo czasu żebyś zdążył poznać mechanizmy mojego działania i myślenia, bo na marne doszukiwać się w tym logiki. Tu chodzi o to, żebyś wiedział jak myślę, a nie czy jest to logiczne i poprawne.
Teraz czuję się jakbym stąpała po bardzo kruchym lodzie. Boję się uwierzyć, że to prawda, bo poprzednio mnie to zawiodło. Teraz wedle mojego zabobonnego myślenia dopóki nie będę pewna, twoich uczuć to będzie dobrze. W momencie kiedy pomyślę: "O kurwa, on mnie kocha!" Wszystko jebnie.

I nie ważne jak bardzo by to bolało. Nie ważne jak bardzo bym cierpiała gdybyś jednak odszedł, to zawsze mam tą jedną, jedyną osobę zawsze trwającą. Moją współuzależnioną, z którą nie mogę pogadać już tak długi czas. I niech nawet nie śmie twierdzić, że nie myślę.
Dzisiaj w autobusie myślałam, jakby to zrobić żeby udać się w środku nocy do tego lasu, jak kiedyś sobie obiecałyśmy. I wiesz co? Boli mnie serce, kiedy myślę o tym jak bardzo jesteśmy nieodważne. Jak bardzo leniwe. Tyle planów, tyle marzeń. Furgonetka. Forks. Portland. Japonia. Podróż życia. Magia. Tak wiele tego i jako pesymistka jebnę optymistycznym tekstem: Nie wierzę, żeby chciało nam się ruszyć dupę by coś z tego osiągnąć. To boli. Te marzenia to jak część mnie. Część nas, ale nie mamy odwagi by ruszyć tyłki i działać. Młodość przeminie, a wraz z nią te piękne idee. Jak o tym myślę, to wolałabym już odejść.
Żeby tak się jednak nie stało, obiecajmy sobie chociaż spełnienie jednego z nich. Proszę. Jeśli nam się nie uda, chyba już nigdy w siebie nie uwierzę. Tracę kawałek duszy. Dosłownie. Boli. Bardzo.
Skreślać siebie już na początku - cała ja : )


*to bez znaczenia.

wtorek, 18 grudnia 2012

Barkuje mi odwagi na robienie tylu wspaniałych rzeczy. tye chciałabym zwiedzić.
Chciałabym byc na górze Roraima. 

wtorek, 11 grudnia 2012

Prosto w serce

Płaczę.
Zabolało. Rozdzierasz mi serce. Jak możesz twierdzić, że nie jesteś mi potrzebna? Że mogę mieć sprawy ponad Ciebie. Nie wierzysz mi? Pogadaj z Nimi. Oni ci powiedzą ile jestem w stanie o Tobie gadać. Ile razy podkreślam jak bardzo jestem z Tobą zżyta. Ale ok, wolisz wmawiać sobie, że mogę Cię zostawić. To boli. Tu, wewnątrz. Moje serce. Sprawiasz mi ból. 

czwartek, 6 grudnia 2012

Mam ochotę obedrzeć się ze skóry. Znasz to? Wiesz kiedy tak reaguję?
Mam nadzieję, że wciąż pamiętasz.

Wypruję sobie flaki, powieszę się na nich - cokolwiek. Błagam... Nie wiem co mam robić. Nie wiem.

To boli, tak strasznie boli. Tu, tu wewnętrznie.
Zostawię wszystko, byle tylko zabrać Cię z stąd...

Byle ulecieć gdzieś w samotności, w dal, gdzie nikt nas nie znajdzie. Mieć chatkę w lesie.

Jestem tu, a łzy cisną mi się na oczy. Ból... tak potworny ból... Chyba powinnam...


Wiesz co mam ochotę zrobić? Zostawić swoje życie tu, odejść? 

środa, 5 grudnia 2012

Co czyni nas wyjątkowym? 

Tak naprawdę wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Na wyjątkowość składają się wszystkie charakteryzujące nas cechy. Mogą to być nawyki, powiedzenia, sposób rozumowania, zdolności. Ktoś, kto jest wyjątkowy jest jedyny w swoim rodzaju, niezwykły, osobliwy. Przecież nie spotkasz dwóch takich samych osób, czy to zewnętrznie czy wewnętrznie. Każdy z nas żyje w swoim odmiennym, własnym świecie i postrzega go inaczej. Naszą osobowość kształtujemy przez całe życie, w wieku dojrzewania właściwie nie chcieliśmy się wyróżniać  próbowaliśmy się dostosować i dopasować. Przez to traciliśmy swoją niezwykłość i indywidualizm. To właśnie ta cecha, wyjątkowość czyni nas atrakcyjnym dla nowo poznanych osób.

Myślę, ze jestem osobą wyjątkową ponieważ potrafię słuchać ludzi. Dostrzegać ich problemy i pomagać im w drodze do rozwiązania, jako ciche wsparcie. Ludzie darzą mnie dużym zaufaniem i  jestem raczej człowiekiem godnym tego zaufania. Potrafię dochować sekretów. Mama zawsze wychowywała mnie, powtarzając mi, że warto być dobrym dla ludzi, bo ta dobroć wraca do nas po dwakroć. Mówiła też, że wszystko co usłyszę, lepiej zachować dla siebie i żebym nigdy nie wykorzystywała sekretów ludzi do manipulacji nimi. Wzięłam sobie te rady do serca. I to nimi głównie kieruję się w życiu.
Uważam, że jestem inteligentna i posiadam, znikomą, aczkolwiek przydatną wiedzę życiową. Lubię uczyć się nowych ciekawych rzeczy i lubię wiedzieć coś ponad to czego mogę dowiedzieć się w szkole. 
Mogę rozmawiać na prawie każdy temat, gdyż sądzę, że wszystko jest interesujące, jak się to przedstawi w interesujący sposób. Szczególnie, że może nie wszystkie osoby w moim wieku lubią rozmawiać na temat Boga, powstania świata, polityki, czy apokalipsy.
Wyjątkową osobą czyni mnie chyba to, że mam bardzo rozległe obszary zainteresowań. Uczę się na profilu matematyczno-fizycznym, chociaż potrafię, ale nie przepadam za matematyką. Piszę książki, opowiadania, wiersze i filozoficzne wywody oraz rysuję. Potrafię zakładać ogrzewanie podłogowe, pomagałam kiedyś naprawiać pralkę, czy inne urządzenia elektryczne. Kompletnie nie znam się na motorach, ale bardzo chciałabym je naprawiać w przyszłości, ale moim największym marzeniem jest odbycie podróży życia, po całym świecie. Jednym z większych moich osiągnięć szkolnych to zajęcie pierwszego miejsca w powiatowym konkursie przyrodniczym. Uwielbiam czytać o religiach, o procesach zachodzących w ludzkim mózgu, czy też o kosmosie. Codziennie znajduję kolejną ciekawą rzecz i mam nadzieję, że kiedyś udam mi się wybrać z tego jeden kierunek w którym będę się kształcić w przyszłości. 
Sądzę, że każdy z nas jest na swój sposób, na swój wyjątkowy sposób wyjątkowy.

wtorek, 4 grudnia 2012

Babka wróżyła

Wypruję mu flaki. Za dużo go w moim życiu.  Kurwa odpierdol się!
Jak inaczej mam do Ciebie trafić? Moje życie - Moja sprawa.
Mogłabym się babrać w Twoich wnętrznościach, Twojej krwi. Ale nie... życie zabija powoli. Uśmiecham się, patrz. Patrz na to kurwa! Patrz mi w oczy, czytaj z nich nienawiść.
Nienawiść? Nie istnieje.
Ani ty dla mnie. Zrozum. Stałam się inna. Już dawno nie ma Starej Mnie, Nowej Mnie. Nie ma już niczego co poznałeś. Przestań pisać, przestań dzwonić. Uwolnij mnie. Zaczynam tracić oddech, mimo że myślałam że puściłeś. Daj żyć mi, dam żyć Ci. Zostaw. Nie dotykaj. Za głęboką ranę zostawiłeś. Zabolało. Nie mnie. Przywykłam do bólu.

Mogę skoczyć z okna? Skoczysz ze mną? Nie? Cierpliwości. Pociągnę Cię za sobą w otchłań piekieł. Dobra Ja nigdy nie istniała. Stoczysz się ze mną. Ale nie spadniemy. Skaczemy by lecieć. Kiedy będziesz się bał, złap mnie za rękę. Jestem tu po to.
Jej już chyba rosną skrzydła. Wiążą się z bólem. Piękne, nieskazitelne, demoniczne pióra. Chcesz? Chyba nie wiedziałeś na co sie piszesz. To My stworzyłyśmy ten świat. Chcesz stać się jego częścią.

Kurwa! Wolności  Oddechu!  Daj żyć i mi i sobie. Nie życzę Ci źle, może tylko gdy chcę rozcinać ci brzuszek, wyciągać z niego trzewia, przypalać ci skórę. Ale żyj. Tylko daleko. Nie tu i nie teraz. Nie ze mną. Czepiłeś się jak wrzód na dupie. Piszesz, dzwonisz, kleisz się. A weź spierdalaj. Nie ma tu dla Ciebie miejsca. Nigdy nie było.
Jak ma Ci to powiedzieć? Wprost nie dotarło?
Może gdy podetrę się już twoja twarzą, to zrozumiesz? Tak? Spróbujmy. Tu jest granica, zauważ ją kurwa! Jak inaczej trafić?

Pokochaj psychopatkę.
Trwaj z nią w agonii wewnętrznego bólu. Czujesz to? To My. 

niedziela, 2 grudnia 2012

Zamykając za Nim drzwi...

Muszę chyba zapamiętać to, że moja zasada: "Jak ja tak mam, to ty też powinieneś tak mieć", nie sprawdza się. To jak inaczej mam pomagać ludziom? Bez empatii, współczucia i zrozumienia? Czy powinnam pomagać?

Zamykając za Nim drzwi, zostawił mętlik w mojej głowie. Ociągając się weszłam do swojego pokoju. Stanęłam pośrodku i patrząc w poświatę księżycową tkwiłam w ciemności. Głęboki wdech. "Czy ma rację?" Zdecydowanie. Chyba wiem to. Akceptacja. Hmm... To poważne przedsięwzięcie, odmieniające raz na zawsze moje życie. Znając mnie, moje możliwości i zerkając na doświadczenie, wiem, że jestem w stanie zaakceptować. To nie takie zaraz straszne. Jednakże zmienia życie. Zmienia mnie - a to najważniejsze. Nie lubię siebie, to prawda, ale sam boisz się zmian siebie, bo mówisz, że dobrze ci ze swoim Ja. Mi ze swoim też. Ale to do pogodzenia. Gorzej, jeśli chodzi o Hikari. Nie chcę, nie mogę, nie powinnam jej zostawiać. Szczęśliwa Asia, to nie Ta Asia. I dla Ciebie i dla mnie. Ostatnią jednak kwestią pozostaje to, że ja zaakceptuję siebie, jak Ty uwierzysz w magię. Ok? Widzisz, to takie proste.

Zamykając za Nim drzwi, uświadomiłam sobie kim dla mnie jest. Uświadomiłam sobie, jak mi na nim zależy i jak bardzo chciałabym liczyć na wzajemność. Pragnęłabym nawet żeby On zawsze pragnął mnie bardziej niż ja jego. Wtedy nigdy nie musiałabym się o nic martwić. O to czy mnie zostawi, o to czym mu się podobam, o to co do mnie czuje, o to jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Jednak tak nie można. Nie teraz, cierpliwości.

Zamykając za Nim drzwi, zaczęłam tęsknić i pragnąc by wrócił.
Zamykając za Nim drzwi, zrozumiałam jak bardzo zmienił moje życie. Oglądając film romantyczny, sama mogę doznać i zrozumieć te wszystkie namiętne uczuciowe sceny.





Czy ja rzuciłam na siebie jakiś urok? Czemu nie jestem w stanie powiedzieć, czy napisać tego o co mi chodzi? Myśl ta jest zbyt ulotna. I to nie to, ze o niej zapominam, ale po prostu nie mogę jej wyrazić słowami. Ona lata i brzęczy mi nad uchem, a ja nic nie mogę zrobić. Frustrujące...



Tak sobie myślę... Jestem w stanie zostawić Go dla Ciebie? 

sobota, 1 grudnia 2012