środa, 10 października 2012

Z starej szafy II...:


Może nie powinnam tak mówić, ale chciałabym ten koniec świata. Może powinien on już nastąpić? Problem jednak tkwi gdzieś indziej, ale muszę tu poruszyć temat Boga.
Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie ma to znaczenia. i tak wierzysz w przypadek, los, przeznaczenie, Allaha, buddę, Zeusa czy coś innego. Nazywaj to jak chcesz, wiara to część człowieczeństwa, bez tego nic byśmy nie osiągnęli. A więc czym jest Bóg (pozwolę sobie To tak nazywać)? człowiek ma wbrew pozorom zbyt ograniczoną wyobraźnie, aby to ogarnąć umysłem. Dlatego też często mówiąc o Bogu wyobrażamy sobie go pod jakąś postacią. Tym czasem on nie jest materialny. Bóg jest uczuciem. Miłością, szczęściem, nadzieją, uśmiechem, myślą. Powiesz mi ze to nieprawda, bo przecież szczęście to tylko hormon wydzielany przez mózg, z miłością podobnie, a uśmiech to tylko skurcz mięśni twarzy. Ale czy zastanawiałeś się dlaczego tak, a nie inaczej reagujemy na pewne aspekty naszego życia? Dlaczego patrząc na tą osobę czuje miłość, a na inną nienawiść, skąd się to bierze? A no właśnie od tzw Boga. Więc mówiąc że Bóg jest obecny wszędzie i nie ma go konkretnie w jednym miejscu więcej, a w innym mniej, mówimy prawdę. Człowiek nie umie tego pojąć: "Jak wszędzie? Ja nie mogę być w kilku miejscach na raz", ale przecież uczucia które podałam wyżej znajdują się w każdym z nas. Przeplatają się ze sobą, pozwalając nam poznać świat, poznać siebie.
A więc Bóg w jednym miejscu się nie znajduje, a cuda które robi nie są bezpośrednie. Mam na myśli to, że np jestem na pustyni i umieram z pragnienia. Modlę się o wodę. Bóg nie sprawi cudu i nie ześle mi z nieba wiadra wody. Sprawi, że w końcu odnajdę oazę, ale sam będę musiała tam dojść, czyż nie? My raczej otrzymujemy narzędzia, a nie gotowy 'produkt'. Podobnie będzie z końcem świata. Nie stanie się to konkretnie jednego dnia. Nagle wszystko wybuchnie, albo zawali się, albo pochłonie to ogień. Koniec świata następuje latami, tysiącami lat. Są to procesy całkowicie naturalne. Teraz mamy globalne ocieplenie, co prowadzi do zagłady tego świata, ale nie nastąpi to jednego dnia. Wszystko będzie wymykało nam się spod 'kontroli' przez jakiś czas. Dziś mamy problem z zanieczyszczeniami, jeśli nie uda nam się tego opanować to sprawimy 'koniec świata'.


; )