Słucham muzyki, oglądam zdjęcia.
Obudziła się we mnie nadzieja na lepsze życie.
Marzę.
Tak bardzo chciałabym rzucić wszystko nad czym do tej pory pracowałam, co robiłam, co osiągnęłam i wyjechać.
Jechać przed siebie, mając szczoteczkę do zębów i majtki na zmianę, własnym maluszkiem, z przyjaciółmi, krzycząc mamie przez otwarte okno: "Nie martw się! Damy radę!"
Co zrobić, żeby po skończeniu liceum odbyć podróż swojego życia?
Nie musi być koniecznie za granicę, wystarczą polskie góry, lasy, niziny.
To takie uczucie jakby ktoś mnie trzymał tu siłą. Potrzebuję się ruszyć z miejsca, ale z drugiej strony brak mi do tego jaj. Jestem nazbyt tchórzliwa.
Słucham muzyki, która aż mnie wykręca przez to uczucie.
To takie piękne i tragiczne, a nie mogę tego opisać.
To jak rozpierająca wewnętrzna siła, która krzyczy żeby się wydostać. Wiele pozytywnej energii gdzieś tam chowanej przeze mnie, ale brakuje jej katalizatora żebym była użyteczna.
Brak odwagi do zmian.
Gdybym była inna, właśnie wsiadałabym do auta. Bez prawa jazdy, bez pieniędzy i planu.
Tej energii towarzyszy uczucie wyobcowania. Myśl taka, że ja tu wcale nie pasuję. Nie chcę tu być. To nie czas i miejsce dla mnie. Pisze to często.
Nie tu i nie teraz - ale czy wiesz co to znaczy?
Wiesz kim jestem?
Za każdym razem tłumaczę sobie, że na to jeszcze nie czas. Że za młoda jestem. Że mam plany.... Ale tak naprawdę chyba nigdy się na to nie odważę.
Pomóż mi spełnić marzenia, pozwól mi na to, bądź ze mną, pokaż mi że można.
Sama niczego nie dokonam.
Tchórz.
Drogi przyjacielu,
idziesz ze mną? Pozwolisz mi?
Bez Ciebie nie dam rady. Ty w Trzech osobach, ale zawsze przy mnie.
Teraz stoję przed dylematem. Czekać wciąż, czy zaakceptować co mam? Jak myślisz? Masz przecież własną wolę. Wolną wolę i swoje zdanie.
Jesteś?
Teraz chyba się zmieniłeś. Chyba mi pozwalasz. Ty wiesz co dla mnie najlepsze. To ty kierujesz mnie przez życie. To ty dokonujesz wyborów, a ja podążam.
Pomożesz mi też osiągnąć cele i marzenia?
Pomożesz dotrzeć do mojego Ja?
Czemu nigdy nie mogę być pewna twojej odpowiedzi.... Tylko jak cichy pomruk.
Gdy Ciebie nie ma, zaczynam się zatracać. Nie zostawiaj mnie.
W Trzech osobach.
Zawsze.
Ty chyba nie odchodzisz by wejść, raczej znikasz kiedy ja odchodzę od Ciebie. Kiedy robię źle.
Bądź. Pomagaj mi kierować się w życiu, nie zostawiaj mnie.
Obudziła się we mnie nadzieja na lepsze życie.
Marzę.
Tak bardzo chciałabym rzucić wszystko nad czym do tej pory pracowałam, co robiłam, co osiągnęłam i wyjechać.
Jechać przed siebie, mając szczoteczkę do zębów i majtki na zmianę, własnym maluszkiem, z przyjaciółmi, krzycząc mamie przez otwarte okno: "Nie martw się! Damy radę!"
Co zrobić, żeby po skończeniu liceum odbyć podróż swojego życia?
Nie musi być koniecznie za granicę, wystarczą polskie góry, lasy, niziny.
To takie uczucie jakby ktoś mnie trzymał tu siłą. Potrzebuję się ruszyć z miejsca, ale z drugiej strony brak mi do tego jaj. Jestem nazbyt tchórzliwa.
Słucham muzyki, która aż mnie wykręca przez to uczucie.
To takie piękne i tragiczne, a nie mogę tego opisać.
To jak rozpierająca wewnętrzna siła, która krzyczy żeby się wydostać. Wiele pozytywnej energii gdzieś tam chowanej przeze mnie, ale brakuje jej katalizatora żebym była użyteczna.
Brak odwagi do zmian.
Gdybym była inna, właśnie wsiadałabym do auta. Bez prawa jazdy, bez pieniędzy i planu.
Tej energii towarzyszy uczucie wyobcowania. Myśl taka, że ja tu wcale nie pasuję. Nie chcę tu być. To nie czas i miejsce dla mnie. Pisze to często.
Nie tu i nie teraz - ale czy wiesz co to znaczy?
Wiesz kim jestem?
Za każdym razem tłumaczę sobie, że na to jeszcze nie czas. Że za młoda jestem. Że mam plany.... Ale tak naprawdę chyba nigdy się na to nie odważę.
Pomóż mi spełnić marzenia, pozwól mi na to, bądź ze mną, pokaż mi że można.
Sama niczego nie dokonam.
Tchórz.
Drogi przyjacielu,
idziesz ze mną? Pozwolisz mi?
Bez Ciebie nie dam rady. Ty w Trzech osobach, ale zawsze przy mnie.
Teraz stoję przed dylematem. Czekać wciąż, czy zaakceptować co mam? Jak myślisz? Masz przecież własną wolę. Wolną wolę i swoje zdanie.
Jesteś?
Teraz chyba się zmieniłeś. Chyba mi pozwalasz. Ty wiesz co dla mnie najlepsze. To ty kierujesz mnie przez życie. To ty dokonujesz wyborów, a ja podążam.
Pomożesz mi też osiągnąć cele i marzenia?
Pomożesz dotrzeć do mojego Ja?
Czemu nigdy nie mogę być pewna twojej odpowiedzi.... Tylko jak cichy pomruk.
Gdy Ciebie nie ma, zaczynam się zatracać. Nie zostawiaj mnie.
W Trzech osobach.
Zawsze.
Ty chyba nie odchodzisz by wejść, raczej znikasz kiedy ja odchodzę od Ciebie. Kiedy robię źle.
Bądź. Pomagaj mi kierować się w życiu, nie zostawiaj mnie.
Owieczka.