Coś się ze mną dzieje. Czuję potrzebę pisania, jednak jestem zbyt leniwa, a może zbyt zagubiona, by pisać. Może to jesień.
Znów znajome uczucie czekania na coś co miałoby się wydarzyć, ale nie przychodzi. Czuję się opuszczona, a może tylko samotna. Wszystko jest takie proste, a jednocześnie skomplikowane.
Niewypowiedziane uczucia uciskają mnie gdzieś w środku.
Wiem, że jestem przerażona i to powoduje mój smutek, ale to nie wszystko. Chyba potrzebuję kogoś, kto mnie wesprze. Kogoś kto będzie wiedział jak mnie prowadzić przez życie. Czuję się zmęczona udawaniem, że daje radę ze wszystkim sama. Wiem, że dam radę, ale boję się radzić sobie sama.
Chciałabym jakiejś stabilizacji. Kogoś przy kim poczuję się bezpieczna, przy kim nie będę musiała być "jedną nogą poza". Nie obawiać się zranienia.
I to tyle..
Znów znajome uczucie czekania na coś co miałoby się wydarzyć, ale nie przychodzi. Czuję się opuszczona, a może tylko samotna. Wszystko jest takie proste, a jednocześnie skomplikowane.
Niewypowiedziane uczucia uciskają mnie gdzieś w środku.
Wiem, że jestem przerażona i to powoduje mój smutek, ale to nie wszystko. Chyba potrzebuję kogoś, kto mnie wesprze. Kogoś kto będzie wiedział jak mnie prowadzić przez życie. Czuję się zmęczona udawaniem, że daje radę ze wszystkim sama. Wiem, że dam radę, ale boję się radzić sobie sama.
Chciałabym jakiejś stabilizacji. Kogoś przy kim poczuję się bezpieczna, przy kim nie będę musiała być "jedną nogą poza". Nie obawiać się zranienia.
I to tyle..