wtorek, 19 lutego 2013
wtorek, 5 lutego 2013
Okres
Mam ochotę krzyczeć z bezsilności.
Zdaję sobie sprawę, że mój nastrój spowodowany jest zbliżającym się okresem, ale w tym momencie sobie z tym nie radzę, więc piszę.
Dobija mnie i przeraża sytuacja polityczna w naszym kraju. Nie oglądam wiadomości, nie czytam o tym co się dzieje. Próbuję się od tego odciąć, bo to mnie przerasta. Jestem za słaba by coś z tym zrobić. Nawet nie wiem co bym mogła zrobić. Przeraża mnie to jak nasza gospodarka upada, jak nasz rząd jest bezsilny, bezradny, rozmemłany - inaczej tego nie nazwę. Jeśli nic się nie zmieni to Polska upadnie. Inne państwa przejmą nad nami kontrolę. Trochę to wygląda tak jakby to się już działo. Jesteśmy marionetkami w rekach kogoś wyżej. Jeśli to się nie zmieni to będę musiała dosłownie uciekać z kraju jak większość młodych polaków. Nie chcę. Boję się, nie znam języka. Obawiam się, że sobie nie poradzę.
Obejrzałam dzisiaj wiadomości i do teraz taka panika mnie trzyma. Może i to bezsensu, może wyolbrzymiam, ale tak jest. Nasz rząd jest bezradny. Potrzebujemy kogoś kto przeprowadzi rewolucję. A Polacy potrafią.
Wracając do spraw całkiem przyziemnych i szarych jak na zwykłego obywatela, to... przytyłam. I poważnie mnie to zdołowało. Nie ważyłam się jakiś czas, ale patrzę na siebie i widzę tłuściocha, a to nic dziwnego patrząc na to ile ja jem. Jak hipopotam. Po za tym piję za dużo kawy i herbaty. Właściwie to nie piję nic innego. Tróję swój organizm. Czuję jak on jest coraz bardziej dysfunkcyjny. Pomocy.
Do tego stoję na progu życia. od teraz zaczyna się proces wchodzenia w to samodzielne życie. Musze zacząć planować przyszłość, wiedzieć co chcę robić i zabrać się do tego. Plan na razie jest tylko słabym zarysem tego co mogłabym robić, a nie chciałabym. To przytłaczające. Teraz gdy nic nie wiem mam podejmować najważniejsze decyzje w moim życiu?
Rozmawiałam z tatą wczoraj. Dał mi wiele do myślenia. Poważnie Opowiedziałam mu o tym jak Ona rzuca szkołę w pogoni za ideałami i powiedziałam ze mnie to niepokoi, a mimo to jestem pełna podziwu dla jej odwagi że jest w stanie tak zrobić. Zazdroszczę jej tego, bo chciałabym tak samo, a boję się ruszyć tyłek. Myślałam, że tato, jako rodzic powie coś w stylu, zę nauka jest najważniejsza i bla bla, tym czasem on mnie zaskoczył, bo powiedział, że Ona dobrze robi. A czemu? Bo czy w tym kraju to czy skończysz studia czy nie świadczy potem o tym czy będziesz mieć pracę, czy nie? Chyba sam znasz odpowiedź.
Potem zastanawiałam się czy sama bym tak mogła zrobić. Jednak doszłam do wniosku, że mnie na to nie stać.
Wolę się uciekać do świata ponad światem. Zostanę egzorcystą? Oczywiście... że nie, idę na ekonomię. Blisko...
Okres to wielkie zło.! powaznie.
Zdaję sobie sprawę, że mój nastrój spowodowany jest zbliżającym się okresem, ale w tym momencie sobie z tym nie radzę, więc piszę.
Dobija mnie i przeraża sytuacja polityczna w naszym kraju. Nie oglądam wiadomości, nie czytam o tym co się dzieje. Próbuję się od tego odciąć, bo to mnie przerasta. Jestem za słaba by coś z tym zrobić. Nawet nie wiem co bym mogła zrobić. Przeraża mnie to jak nasza gospodarka upada, jak nasz rząd jest bezsilny, bezradny, rozmemłany - inaczej tego nie nazwę. Jeśli nic się nie zmieni to Polska upadnie. Inne państwa przejmą nad nami kontrolę. Trochę to wygląda tak jakby to się już działo. Jesteśmy marionetkami w rekach kogoś wyżej. Jeśli to się nie zmieni to będę musiała dosłownie uciekać z kraju jak większość młodych polaków. Nie chcę. Boję się, nie znam języka. Obawiam się, że sobie nie poradzę.
Obejrzałam dzisiaj wiadomości i do teraz taka panika mnie trzyma. Może i to bezsensu, może wyolbrzymiam, ale tak jest. Nasz rząd jest bezradny. Potrzebujemy kogoś kto przeprowadzi rewolucję. A Polacy potrafią.
Wracając do spraw całkiem przyziemnych i szarych jak na zwykłego obywatela, to... przytyłam. I poważnie mnie to zdołowało. Nie ważyłam się jakiś czas, ale patrzę na siebie i widzę tłuściocha, a to nic dziwnego patrząc na to ile ja jem. Jak hipopotam. Po za tym piję za dużo kawy i herbaty. Właściwie to nie piję nic innego. Tróję swój organizm. Czuję jak on jest coraz bardziej dysfunkcyjny. Pomocy.
Do tego stoję na progu życia. od teraz zaczyna się proces wchodzenia w to samodzielne życie. Musze zacząć planować przyszłość, wiedzieć co chcę robić i zabrać się do tego. Plan na razie jest tylko słabym zarysem tego co mogłabym robić, a nie chciałabym. To przytłaczające. Teraz gdy nic nie wiem mam podejmować najważniejsze decyzje w moim życiu?
Rozmawiałam z tatą wczoraj. Dał mi wiele do myślenia. Poważnie Opowiedziałam mu o tym jak Ona rzuca szkołę w pogoni za ideałami i powiedziałam ze mnie to niepokoi, a mimo to jestem pełna podziwu dla jej odwagi że jest w stanie tak zrobić. Zazdroszczę jej tego, bo chciałabym tak samo, a boję się ruszyć tyłek. Myślałam, że tato, jako rodzic powie coś w stylu, zę nauka jest najważniejsza i bla bla, tym czasem on mnie zaskoczył, bo powiedział, że Ona dobrze robi. A czemu? Bo czy w tym kraju to czy skończysz studia czy nie świadczy potem o tym czy będziesz mieć pracę, czy nie? Chyba sam znasz odpowiedź.
Potem zastanawiałam się czy sama bym tak mogła zrobić. Jednak doszłam do wniosku, że mnie na to nie stać.
Wolę się uciekać do świata ponad światem. Zostanę egzorcystą? Oczywiście... że nie, idę na ekonomię. Blisko...
Okres to wielkie zło.! powaznie.
niedziela, 3 lutego 2013
Fragment pierwszego rozdziału, wedle mojej obietnicy.
Wróciłam do rzeczywistości, jakby wyciągnięto mnie spod wody. Wciąż leżałam we własnym łóżku w pokoju. Ostry, pulsujący ból nie pozwalał zebrać mi myśli. Przetarłam dłonią twarz i sięgnęłam po telefon. To jego wibracje wyrwały mnie ze snu. Budzik. Włączyłam tryb drzemki i ukryłam głowę pod poduszką. Wizja wstawania wcale mi się nie uśmiechała. Wychyliłam tylko kawałek twarzy, tak żeby zobaczyć jak prezentuje się pogoda tego dnia i od razu tego pożałowałam. Za oknem było tak ponuro, szaro i ciemno, że jedyne o czym marzyłam, to kubek gorącego kakao i święty spokój. Były to pierwsze jesienne dni tego roku. Wszędzie mokro i wietrznie, tak że nie sposób dojść do szkoły z nienaruszonym makijażem i ułożoną fryzurą. Nie powiem, że nie lubię jesieni. Jest piękna, ale tylko jak nie muszę ruszać się z własnego kąta w domu. Próbowałam szybko przemyśleć jaki też czeka mnie dzień w szkole, ale zdając sobie sprawę z tych wszystkich obowiązków szkolnych, pogorszyłam jedynie swój humor i miałam ochotę zapaść się pod ziemię i udawać że wcale nie istnieję. Jednakże mogłam tylko pofantazjować. Ślimaczymi ruchami zwlekłam się z łóżka, powoli odbyłam poranną toaletę, próbowałam ukryć pod makijażem worki pod oczami i ogólnie poprawić wygląd swojej twarzy, jednak zdało się to na marne. Z fryzurą nie było co szaleć w taką pogodę, więc jedynie związałam włosy w luźnego koka. W kuchni już czekało na mnie śniadanie zrobione przez mamę, zanim wyszła do pracy. W domu było cicho i pusto. Rodzice wychodzili do pracy zanim wstawałam i wracali późno, przez co właściwie się z nimi nie widywałam. Usiadłam przy kremowym blacie i wzięłam do ust pierwszy kawałek kanapki z serem. Jadłam w spokoju, od czasu do czasu popijając letnią już herbatą. I wtedy poczułam to. Atmosfera zrobiła się niespodziewanie napięta, jakby gęsta. Po plecach przebiegł mi dreszcz, było nieprzyjemnie zimno. To wystarczyło mi abym zrozumiała, że nie jestem tu sama. Wstrzymałam oddech, zamarłam w pół ruchu. Czekałam na rozwój wydarzeń. Napięta, w skupieniu, aż podskoczyłam ze strachu kiedy ktoś wszedł do domu. Momentalnie wszystko wróciło do normy. To Hikari.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
