Fragment pierwszego rozdziału, wedle mojej obietnicy.
Wróciłam do rzeczywistości, jakby wyciągnięto mnie spod wody. Wciąż leżałam we własnym łóżku w pokoju. Ostry, pulsujący ból nie pozwalał zebrać mi myśli. Przetarłam dłonią twarz i sięgnęłam po telefon. To jego wibracje wyrwały mnie ze snu. Budzik. Włączyłam tryb drzemki i ukryłam głowę pod poduszką. Wizja wstawania wcale mi się nie uśmiechała. Wychyliłam tylko kawałek twarzy, tak żeby zobaczyć jak prezentuje się pogoda tego dnia i od razu tego pożałowałam. Za oknem było tak ponuro, szaro i ciemno, że jedyne o czym marzyłam, to kubek gorącego kakao i święty spokój. Były to pierwsze jesienne dni tego roku. Wszędzie mokro i wietrznie, tak że nie sposób dojść do szkoły z nienaruszonym makijażem i ułożoną fryzurą. Nie powiem, że nie lubię jesieni. Jest piękna, ale tylko jak nie muszę ruszać się z własnego kąta w domu. Próbowałam szybko przemyśleć jaki też czeka mnie dzień w szkole, ale zdając sobie sprawę z tych wszystkich obowiązków szkolnych, pogorszyłam jedynie swój humor i miałam ochotę zapaść się pod ziemię i udawać że wcale nie istnieję. Jednakże mogłam tylko pofantazjować. Ślimaczymi ruchami zwlekłam się z łóżka, powoli odbyłam poranną toaletę, próbowałam ukryć pod makijażem worki pod oczami i ogólnie poprawić wygląd swojej twarzy, jednak zdało się to na marne. Z fryzurą nie było co szaleć w taką pogodę, więc jedynie związałam włosy w luźnego koka. W kuchni już czekało na mnie śniadanie zrobione przez mamę, zanim wyszła do pracy. W domu było cicho i pusto. Rodzice wychodzili do pracy zanim wstawałam i wracali późno, przez co właściwie się z nimi nie widywałam. Usiadłam przy kremowym blacie i wzięłam do ust pierwszy kawałek kanapki z serem. Jadłam w spokoju, od czasu do czasu popijając letnią już herbatą. I wtedy poczułam to. Atmosfera zrobiła się niespodziewanie napięta, jakby gęsta. Po plecach przebiegł mi dreszcz, było nieprzyjemnie zimno. To wystarczyło mi abym zrozumiała, że nie jestem tu sama. Wstrzymałam oddech, zamarłam w pół ruchu. Czekałam na rozwój wydarzeń. Napięta, w skupieniu, aż podskoczyłam ze strachu kiedy ktoś wszedł do domu. Momentalnie wszystko wróciło do normy. To Hikari.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz