Nie mam czasu, ochoty, sił, motywacji.
Porwało mnie życie.
Niech niesie.
Zobaczymy jak daleko mnie poniesie.
We wnętrzu cichy płomyk ogrzewa mnie
I moje puste serce.
Trochę boję się utracenia siebie.
Odcinam się.
Wybaczysz mi to?
Na chwilkę. Na chwileczkę.
Muszę zaczerpnąć powietrza.
Trochę znów jakby ktoś potrząsał szklaną kulą ze śnieżkiem w środku.
Prawdziwa burza.
Musze przywyknąć.
Upajam się beznadziejnością.
Daję się ponieść rozkoszy cierpienia.
<nie dadzą dokończyć -.-'>
Porwało mnie życie.
Niech niesie.
Zobaczymy jak daleko mnie poniesie.
We wnętrzu cichy płomyk ogrzewa mnie
I moje puste serce.
Trochę boję się utracenia siebie.
Odcinam się.
Wybaczysz mi to?
Na chwilkę. Na chwileczkę.
Muszę zaczerpnąć powietrza.
Trochę znów jakby ktoś potrząsał szklaną kulą ze śnieżkiem w środku.
Prawdziwa burza.
Musze przywyknąć.
Upajam się beznadziejnością.
Daję się ponieść rozkoszy cierpienia.
<nie dadzą dokończyć -.-'>