piątek, 30 listopada 2012

Łzami pisane

Wpadam w bardzo złą fazę... Jest mi tak strasznie źle wewnętrznie.
Nie mogę tak pisać. Nie mogę tak mówić, bo ty nie rozumiesz. Przeszkadza Ci to.
Z jednej strony tak bardzo potrzebuję, żebyś Był i Słuchał, ale z drugiej strony nie chcę żebyś się tym przejmował, bo dla Ciebie to głupie.
Są rzeczy z którymi radzę sobie raz lepiej, raz gorzej.
Mam parę problemów w domku, ze sobą. Opowiem Ci o tym jak będziesz chciał.
Ale chyba oczekuję za wiele. Jak zawsze zawiodę się na rzeczywistości. Na sobie.


Lubię takie chwile. Wtedy potrzebuję przy sobie dwóch bliskich mi osób, kocyka, herbatki i mogę smutać. Potrzebuje tylko Waszej obecności. Zrozumienia. Po porostu żebyście byli i akceptowali. Nie umiem tego opowiedzieć, wyrazić, napisać - chociaż pisać mi łatwiej.

To takie uczucie hmm... Zagubienia, lęków, obaw. Co jeśli mnie zostawisz, nie spodoba ci się to? Związałeś się z wymagającą osobą, moi przyjaciele przywykli, byli przy kształceniu się tej osobowości, a ja Cię wrzucam na głęboką wodę. Szczególnie, że mam taki humor akurat teraz, kiedy mogę wszystko zjebać jeszcze. Strasznie się tego boję. Przez to tak, a nie inaczej się zachowuję.
Co jeśli odsunę się od Edka przez to? Co jeśli zaniedbam inne kontakty, nie chcę tego. Co jeśli się zatracę?
Zaniedbuję przy okazji naukę, mamę, dom.
Oh nienawidzę chwil kiedy chcę się wyrwać za wszelką cenę, przez co jebię wszystko dookoła. Mam do tego niezwykły talent.

Łzy. Oj koniec marudzenia.... nie mogę już.

czwartek, 29 listopada 2012

Myślę, że to już.

Dobra przyznaję bez bicia: czuję to wewnętrzne ciepełko i szczęście. Robię maślane oczka - to chyba ten moment.
To dopiero początek. Okres fascynacji. Mam nadzieję, że teraz to uczucie będzie sobie powolutku dojrzewało gdzieś tam.
Chciałabym tak ze wzajemnością - tak jak być powinno.

Chciałabym mówić wszystko, ale związano mi usta. - Znowu.

Mam Ci coś do powiedzenia, ale trochę martwię się jak to przyjmiesz. Wstydzę się tego.
Chciałabym Ci mówić, a ty być słuchał. Ale tak słuchał całym sobą. Bo wiem kiedy nawiązuje się rozmowa, a kiedy tylko słuchasz. Słuchasz jak wtedy gdy byliśmy u mnie i mówiłam ci o myślach i wypytywałam o kolor słów, a rozmawiasz tak jak wtedy gdy wszyscy wyszli po twoich urodzinach.
Mam wrażenie, jakbyś mi mówił: Pierdolisz głupoty, nie masz problemów (i masz rację), ale skończę jak powiem już wszystko. Jak mnie wysłuchasz, będziesz chciał tego wysłuchać, zainteresuje cię to. I wtedy magicznym sposobem już nie będę o tym wspominać.

To trochę tak, jakby moje wnętrze darło się, ale nikt nie mógł go usłyszeć.
Mam parę problemów, o których nie wiesz. Mówię Ci tylko o tych jak najbardziej błahych.
Jestem hipokrytką.

Jestem tak sprzeczna, że sama nie wiem czego chcę. Ale taką sobie mnie wybrałeś. Taka jestem. Obyś wytrzymał ze mną długo i jeszcze dłużej. Pamiętaj: Jesteś Mój. Mój - czy to w rurkach i koszuli, czy w lateksowym wdzianku, czy w białych powyciąganych sweterkach. Obiecałeś.

Przestałam rozmawiać. Rozmawiać w myślach. Trochę zostawiłam swoje potrzeby. Wciąż trzymam się kurczowo Edka. Mam nadzieję, że o tym wie.
Przestałam przesiadywać na parapecie. Przestałam się uczyć, myśleć, sprzątać. Czy tak to ma wyglądać?

Pisze by wyrazić siebie. Piszę by dać upust temu co mam wewnątrz. Dzisiaj chciałabym Ci powiedzieć, że boję się Ci cokolwiek mówić, bo to co chcę mówić związane jest z czymś smutnym, a ty tak nie lubisz. Co jeśli ja zahamuję przez to rozwój tego uczucia?

Bo takie uczucia, to dopuszczanie do siebie drugiej osoby. Pozwalanie jej wpijać się coraz głębiej, aż przegryzie ta twardą skorupkę i dostanie się do delikatnego wnętrza. Lecz w każdej chwili ta osoba może zranić ci to wnętrze i uciec, zostawiając potworną ranę.
To uczucie to świadome zezwolenie na zadanie potwornego bólu, z niewinną nadzieją, ze tak się jednak nie stanie. Zaufanie i  radość z tego ciepełka. 

wtorek, 27 listopada 2012

Zew wolności

Słucham muzyki, oglądam zdjęcia.
Obudziła się we mnie nadzieja na lepsze życie.
Marzę.
Tak bardzo chciałabym rzucić wszystko nad czym do tej pory pracowałam, co robiłam, co osiągnęłam i wyjechać.
Jechać przed siebie, mając szczoteczkę do zębów i majtki na zmianę, własnym maluszkiem, z przyjaciółmi, krzycząc mamie przez otwarte okno: "Nie martw się! Damy radę!"

Co zrobić, żeby po skończeniu liceum odbyć podróż swojego życia?
Nie musi być koniecznie za granicę, wystarczą polskie góry, lasy, niziny.

To takie uczucie jakby ktoś mnie trzymał tu siłą. Potrzebuję się ruszyć z miejsca, ale z drugiej strony brak mi do tego jaj. Jestem nazbyt tchórzliwa.

Słucham muzyki, która aż mnie wykręca przez to uczucie.
To takie piękne i tragiczne, a nie mogę tego opisać.

To jak rozpierająca wewnętrzna siła, która krzyczy żeby się wydostać. Wiele pozytywnej energii gdzieś tam chowanej przeze mnie, ale brakuje jej katalizatora żebym była użyteczna.
Brak odwagi do zmian.
Gdybym była inna, właśnie wsiadałabym do auta. Bez prawa jazdy, bez pieniędzy i planu.
Tej energii towarzyszy uczucie wyobcowania. Myśl taka, że ja tu wcale nie pasuję. Nie chcę tu być. To nie czas i miejsce dla mnie. Pisze to często.
Nie tu i nie teraz - ale czy wiesz co to znaczy?
Wiesz kim jestem?

Za każdym razem tłumaczę sobie, że na to jeszcze nie czas. Że za młoda jestem. Że mam plany.... Ale tak naprawdę chyba nigdy się na to nie odważę.

Pomóż mi spełnić marzenia, pozwól mi na to, bądź ze mną, pokaż mi że można.
Sama niczego nie dokonam.



Tchórz.


Drogi przyjacielu,
idziesz ze mną? Pozwolisz mi?
Bez Ciebie nie dam rady. Ty w Trzech osobach, ale zawsze przy mnie.
Teraz stoję przed dylematem. Czekać wciąż, czy zaakceptować co mam? Jak myślisz? Masz przecież własną wolę. Wolną wolę i swoje zdanie.
Jesteś?
Teraz chyba się zmieniłeś. Chyba mi pozwalasz. Ty wiesz co dla mnie najlepsze. To ty kierujesz mnie przez życie. To ty dokonujesz wyborów, a ja podążam.
Pomożesz mi też osiągnąć cele i marzenia?
Pomożesz dotrzeć do mojego Ja?
Czemu nigdy nie mogę być pewna twojej odpowiedzi.... Tylko jak cichy pomruk.
Gdy Ciebie nie ma, zaczynam się zatracać. Nie zostawiaj mnie.
W Trzech osobach.
Zawsze.
Ty chyba nie odchodzisz by wejść, raczej znikasz kiedy ja odchodzę od Ciebie. Kiedy robię źle.
Bądź. Pomagaj mi kierować się w życiu, nie zostawiaj mnie.
Owieczka.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Owca w grubej wełnie

A teraz coś już zupełnie z innej bajki, ale...:
Powinnam się teraz uczyć. Olewam naukę i właściwie gówno robię. Gówno pisze i gówno rysuję.
Ale złość i agresja we mnie wciąż się gotują. Pod ciężka pokrywą próbuję to ukryć, no ale kurwa!

Jestem tak wściekła i tak strasznie zła, a ni jak dać temu upust.
Wszystko, WSZYSTKO robi nie tak!
Ja już nie mogę funkcjonować  Napawam się gniewem, i złością. Napawam się słodkim dreszczykiem kiedy mam psychopatyczne myśli. Napawam się jego cierpieniem...

Teraz widzę jak bardzo się okłamywałam. Teraz widzę do czego doprowadziłam, a co nigdy nie powinno mieć miejsce. Teraz rozumiem, że chcąc dobrze narobiłam sobie szkód.

Słucham o tym co robi, co mówi i z kim jest. A wściekłość mnie rozsadza.

Chciałabym podejść i wywrzeszczeć mu prosto w twarz co o nim myślę! ale nie potrafię.
Jestem zbyt słaba. Zbyt słaba by powstrzymać się przed wypruciem mu flaków.
I właściwie nie wiem czemu. Co on mi takiego strasznego zrobił?
Fakt bolało, ale dzielnie to znosiłam. Do pewnego momentu. Mam dość.
Mogę go wyciąć z własnego życia?

Mogłabym patrzeć na niego z dala, tak jak do tej pory go nie znałam i nie pamiętać tego jak blisko mogłam z nim dawno temu być.

Może...

Może wreszcie będzie tak jak być powinno.
Może wszystko wróci na swoje miejsce.
Może wreszcie będę mogła usiąść w fotelu i powiedzieć sobie: Dobra robota Asiu, teraz możesz pomyśleć o sobie.

Może.
Wcale nie musi tak być.
Chcę.

Potrzebuję: zrozumienia, akceptacji, dominacji, wsparcia, zaufania i szczerości.
Może to za wiele?

Mam parę spraw do ogarnięcia. Spraw które nie dają mi spokoju, a ja wciąż odkładam je na później, albo nie radzę sobie z nimi.
Szkoła, przyjaźń, miłość, złość, zmęczenie, obowiązki, pasje,..., ja.

Tylko jak to wszystko ze sobą połączyć i ulepić coś na kształt Mojego Życia?

Jakie ja mam problemy?
Czy można je tak nazwać?

A może to tylko fanaberie głupiej nastolatki.

To zabawne, ale z czasem patrzę w przeszłość i myślę: Oj Asiu, Asiu - ale ty głupia byłaś. Teraz patrzysz na to inaczej. Lepiej.
Ale dokładnie po upływie kolejnego czasu myśl ta powtarza się.
Wychodzi na to, że wciąż jestem głupia, tylko dnia dzisiejszego jeszcze o tym nie wiem. Będę wiedziała jutro.

Jadąc do szkoły myślałam o chwilach w swoim życiu. O tych wszystkich chwilach spędzonych z przyjaciółmi. Zaczynając od zabaw w piaskownicy, przez wycieczki z Panią Irenką, przez wypady na Budowlanych, pierwsze ogniska z Ekipą (czyt. Wataha Wilków) i tańczenie walca z Aniną, do wieczorów ze świeczuszką z Ećką, pierwsze miłostki, obozy/kolonie.
Może nie robiłam niczego szalonego, nie spełniałam marzeń (bo te są szalone), ale mimo to patrząc z perspektywy czasu byłam szczęśliwa. Na własny sposób. Było mi dobrze. Te chwile są wspaniałe, jednak doceniam je dopiero po latach. Dopiero z biegiem czasu patrzę  myślę, że wtedy było mi tak dobrze, mimo tego ze byłam głupia i popełniałam błędy, których mogłabym żałować  ale ukształtowały mnie taką jaką jestem. Tą mnie. Mnie, która wciąż dąży do doskonałości, której nigdy nie wystarcza to co ma, dla której wciąż jest coś nie tak. Ale tak mi wygodnie.
Lubię użalać się nad sobą. Robię to w nadmiarze. Przepraszam, ale potrzebuje tego.

Teraz też przezywam wspaniałe chwile. Naprawdę jest mi dobrze. Ja chcę tak ciągle. Zostań.

Za dokładnie 9 dni, możesz to skończyć.
Wytrzymasz?

Mam wiele wyrzutów sumienia, wiele wątpliwości, zmartwień, lęku, przy czym chciałabym wpaść w wir i oderwać się od tego, ale trzymam się ostatniej suchej gałązki rzeczywistości, panicznie bojąc się ją puścić.

niedziela, 25 listopada 2012

Rachunek sumienia

Znów tracę...
A może zyskuję?

Kogo to obchodzi?

Zdałam sobie sprawę z wielu kwestii. Zrozumiałam swoje mechanizmy.
Nie mogę pomagać.
'Pajęcza mama' nie powinna istnieć.
Tylko jak to odwrócić? Wiele osób na mnie polega. Wiele powtarza 'ludzie się ode mnie odwracają' - mam być kolejną? Nie chcę.
Muszę czuć się potrzebna, doceniana. Ale skąd to wypływa? Czy potrafię poradzić sobie z tym?

Łatwo zatracić się w szczęściu. Łatwo zatopić się w egoizmie.
Ale czy to złe? Czy nie należy mi się nic od życia?

Mam w życiu parę osób dla których chce tu być. Dla których chcę coś znaczyć, które są nieodzowną częścią mnie. Ostatnio do tego wąskiego grona dołączyła kolejna, ale nie mniej ważna.
Każda z nich zajmuje szczególne miejsce, które nigdy nie będzie zajęte przez kogoś innego.

Mogę powiedzieć że robię się szczęśliwsza, jednocześnie zatracając się w smutku.

Tak wiele chcę, tak wiele wymagam od siebie, ale nic nie jestem w stanie zrobić.
Nie ogarnę tylu rzeczy na raz.

Potrzebuję pomocy dla Ciebie. Potrzebuję Ciebie. Pamiętaj.

środa, 21 listopada 2012

Koniec w końcu.

Nie mam czasu, ochoty, sił, motywacji.
Porwało mnie życie.
Niech niesie.
Zobaczymy jak daleko mnie poniesie.

We wnętrzu cichy płomyk ogrzewa mnie
I moje puste serce.

Trochę boję się utracenia siebie.
Odcinam się.
Wybaczysz mi to?
Na chwilkę. Na chwileczkę.

Muszę zaczerpnąć powietrza.
Trochę znów jakby ktoś potrząsał szklaną kulą ze śnieżkiem w środku.
Prawdziwa burza.
Musze przywyknąć.

Upajam się beznadziejnością.
Daję się ponieść rozkoszy cierpienia.






<nie dadzą dokończyć -.-'>

poniedziałek, 19 listopada 2012

Chyba zamilkłam.

W mojej duszy gra cicha melodia.
Tym razem jej dźwięki są wyraźniejsze.

Martwię się.
Obawiam się.

Wciąż jestem.
ale nie dla siebie.

niedziela, 11 listopada 2012


Cyprian Kamil NorwidLarwa

Na śliskim bruku w Londynie, 
W mgle podksiężycowej, białej,
Niejedna postać cię minie,
Lecz ty ją wspomnisz struchlały.

Czoło ma w cierniu czy w brudzie
Rozeznać tego nie można;
Poszepty z niebem o cudzie
W wargach, czy piana bezbożna?...

Rzekłbyś, że to Biblii księga,
Zataczająca się w błocie,
Po którą nikt już nie sięga,
Iż nie czas myśleć o cnocie.

Rozpacz i pieniądz - dwa słowa - 
Łyskają bielmem jej źrenic.
Skąd idzie?... Sobie to chowa,
Gdzie idzie?... Zapewne, gdzie nic!

Takiej to podobna jędzy
Ludzkość, co plącze dziś i drwi;
Jak historia... wie tylko: "Krwi!..."
Jak społeczność?... tylko: "Pieniędzy!..."

czwartek, 8 listopada 2012

Chyba taki stan mogę polubić.

Po za światem.

Spadam, pochłania mnie
Niemoc codzienności.
Spadam, tracąc kontakt
Z rzeczywistością.
Spadam, w otchłań
Melancholii.
Nie ma.

Cicha muzyka gra gdzieś w tle,
A ja ponad nią
Dryfuję.

Czasami jest tak, że czuję się
Jak wrak człowieka.
Jak puste opakowanie
Na cenną zawartość.

Życie toczy się gdzieś obok,
A ja w świecie duchów.

W szarej rzeczywistości, 
Tylko ja dostrzegam szarość. 

Bezmiar bezsensowności.

Bezsenność - czasami chciałabym na nią cierpieć.
Marnowanie czasu.
"Żyj tak by każda chwila była ostatnią"?

Nie sądzę, po prostu kiedyś zabraknie na to wszystko czasu.

Żyj/Umieraj - 
 - Twój wybór.

Ja i tak jestem pomiędzy.







Marznąć. Drżeć z zimna. para wydobywająca się z ust. Chuchaj. Dmuchaj. Drżące ręce, otulone ciepłymi rękawiczkami, gruby płaszcz i szalik - nic nie daje.Zimno. Zimno. Mimo że jesteś obok. To źle? To źle, ze twoje serce nie ogrzewa mojej duszy? To źle, że w twoim spojrzeniu nie widzę uczuć? To źle, że jestem, a może nie powinno mnie tu być?

Co jeśli nie jestem stworzona by być? By tu marznąć? Jeśli mój czas przeminą już dawno? Jeśli minęłam się z przeznaczeniem? 

Czekanie. To pierdolone CZEKANIE. i chuj wie na co!!! 
Czekanie... czekanie...czekanie...

Ty wiesz. Ja wiem. Co z tego, że wiemy lecz nie wiemy na co?!

Siadasz nocą i czujesz. Uczucie to przepełnia Cię do szpiku kości. Wypełnia i zniewala. Uczucie przynależenia, uczucie czekania, oczekiwania, szczęścia, zmieszania, smutku, pragnienia. Pragnienia znalezienia się TAM, ale nie wiem gdzie.
Wiesz jakie to uczucie mieć wyraz 'na końcu języka' i nie możność go wypowiedzenia? Tak, ja tak mam codziennie. Dzień za dniem. Wiesz, ale nie wiesz. 

wtorek, 6 listopada 2012

Droga Przyjaciółko


Chciałabym, żebyś wreszcie zrozumiała ile jesteś warta. Nie twoi rodzice cię wyceniają, ale my - przyjaciele.
Bo prawdziwi przyjaciele są z Tobą zawsze. i na dobre i na złe.
Nigdy nie wybaczę sobie tego, że na rok czasu zgubiłam się. Przepraszam. I chyba przepraszać, będę zawsze.
Nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak ty. Jesteś dla mnie życiem. Mogę to powiedzieć w 100% w zgodzie ze sobą. To Ty mnie tu trzymasz. To ty powstrzymałaś mnie dwa lata temu i powstrzymasz dzisiaj.
Ja wiem jak jest. Ja wiem i ty wiesz. Ale wiem również to, ze obie musimy jakoś przez to przebrnąć. Razem.
Wiem jak to jest jak się nie chce. Jak cię to przerasta. Przeraża. A to przerażenie odbiera ci motywację i chęć do działania. Chcesz pokazać ze potrafisz i sobie i im. Ale pamiętaj Mi nie musisz nic udowadniać. Pomogę ci się podnieść i razem z Tobą będę spadać.
Wiedz jak bardzo ważna jesteś dla mnie. Jak wiele Tobie zawdzięczam. Jak wiele mi dajesz. Ale pamiętaj, że nie tylko ja tak bardzo cenię sobie Twoją obecność w życiu. Masz wspaniałego chłopaka z którym jesteś, tego idealnego i tego takiego samego jak ty (If you know what I mean). Masz przyjaciółkę której wciąż na Tobie zależy. Rodziców  którzy mimo wszystko chcą dla Ciebie dobrze, ale nie potrafią tego okazać. Masz nawet taką Żółtą, która całe życie Cię kopiuje, bo uważa Ciebie za lepszą od siebie.
I na końcu masz mnie. Całą. Chyba nie wiesz ile rzeczywiście jestem w stanie dla Ciebie zrobić.

Ja wiem, że nie jesteś w stanie siebie zaakceptować. Ja wiem w jaki sposób o sobie myślisz. Ale to nie zmienia faktu, że dla Nas jesteś bardzo cennym człowiekiem i nikt inny Ciebie nie zastąpi. Lubimy Cię/Kochamy Cię, akceptujemy, doceniamy Cię taką jaką jesteś, bo My nie wyobrażamy sobie lepszej Ećki.

Nigdy nie wątp w to Kim dla nas jesteś.
Nigdy nie wątp w to, że jeśli wszyscy Cię kiedykolwiek zostawią, ja wciąż będę tu dla Ciebie. Wciąż będzie tu twój chłopak, Twój ideał. Wciąż będzie przyjaciółka, która nie potrafi okazać Ci jak bardzo jej na Tobie zależy. My - PRZYJACIELE.

Twoja współuzależniona.

niedziela, 4 listopada 2012

Tak bywa

I co ja mam powiedzieć? Trochę bardzo mam mętlik w głowie i nie wiem co robić.
Nie wiem już co powinnam, co czuję, kim jestem, jak myśleć. Nie wiem. Zgubiłam się.
Czy to źle?
Nie. Oczywiście, że nie.
Ale jeśli to tylko sugestie? Wpojenie?
Boję się.

sobota, 3 listopada 2012

Krytycznym okiem

Jak wracam po melo to żyć się odechciewa.
Jestem okropna. Okropna i już. Ty wiesz czemu. Okropna.


Zobaczymy jak to będzie w poniedziałek. Nie będzie to dla mnie łatwe, gdzie ten nie ma się czym przejmować.

Marzenia to taka piękna rzecz. Dla każdego indywidualna. Każdy ma inne priorytety w życiu, inne zainteresowania, inne potrzeby.
Inaczej rozpatrujemy jakby kryteria marzeń.
To tak obszerny temat, a ja tak bardzo lubię o to pytać ludzi. Zapytałabym tu o twoje marzenia, ale i tak nikt nie pisze mi komentarzy ;( 

Piękny wieczór. Jesienne słońce zalewa krajobraz płomiennymi, niemalże krwistymi promieniami. Pięknie barwiąc otaczające widoki.
Niebo po zachodzie, grafitowe, zorane chmurki.

Zdecydowanie nie jestem w formie.


A ktoś dla mnie robi tak wiele. Dziękuję. Naprawdę. Bo często mam wyrzuty sumienia, że jestem okropna. Tak, Okropna. Chcę żebyś wiedział, że nie wymagam niczego, oprócz poszerzenia horyzontów, ale miło jest jak się tak dla mnie starasz. (w sumie bardziej odpowiednie byłoby oczekiwanie pójścia na siłownię, niż zmiany poglądów na życie, nie? - Ale ty wiesz, że jestem inna)
To przyjemne ciepło, tu, wewnątrz.
Co mam zrobić w zamian? Nie lubię być winna.

czwartek, 1 listopada 2012

Magia życia

Czy to przez uczucia, przez szkołę, przez porę roku, czy przez cokolwiek innego, ale mam totalny brak weny.
Nie mam o czym pisać i nie mam na to ochoty. A mimo wszystko, powinnam.
Jest takie ćwiczenie na wenę, żeby pisać codziennie, przez godzinę cokolwiek dla samego pisania, żeby weszło to w nawyk. Najlepiej żeby to było o stałych porach. Podobno pomaga. Tak więc postanowiłam, każdego dnia pisać na blogu cokolwiek, dopóki nie uda mi się napisać czegoś sensownego, jak następny rozdział książki. Z góry sądzę, ze raczej będzie to tandetne.

Magia świata. To coś czego nie zobaczysz i nie dotkniesz. Musisz to poczuć i uwierzyć. Jest kolosalna różnica między magią chwili, a magiczną chwilą. Czujesz?
Zamknij oczy i spróbuj wsłuchać się w to co mówi Ci serce. Co sam wiesz najlepiej.
Odpowiedzi na wszystkie dręczące cie pytania, są w Tobie. Wystarczy UWIERZYĆ.

Sama mam wiele pytań i odpowiedź znam, a nurtuje mnie to, że nie potrafię znaleźć tego potwierdzenia. Że nie widzę dowodów na to, że coś jest prawdziwe. W tym aspekcie się nie różnimy,  ale ja mimo to mogę w to wierzyć.
Nauczyłam się, że nie wszystko musi być takie na jakie wygląda. Że nie wszystko musi układać się w logiczną całość. Czemu?
A czy potrafisz wyjaśnić czym jest logika?
Ja wiem, ze wiesz, ale czy potrafisz mi wyjaśnić, gdybym nie wiedziała czym ona jest?

Wyznaję zasadę, ze nie można trzymać się twardo zasad. Bo takowe nie istnieją. Nie powinny - jak mniemam. Myślę, że nic nie wygląda tak jak mogłoby się wydawać. Każdy z nas patrzy inaczej na świat.