Stała oniemiała patrząc jak odchodzi. Musiał zjeść coś wcześniej. Przecież nigdy nie odchodził z pustym żołądkiem. Nie taka jest natura kotów.
Cóż, wzruszyła ramionami i energicznie odwróciła się w stronę drzwi balkonowych. Jej ogniście rude włosy zatrzepotały nagle poruszone. Wlepiła spojrzenie w te intensywnie zielone oczy, które widywała już tyle razy wpatrujące się w nią, lecz nigdy nie widziała ani do kogo należą, ani nawet jak wygląda ich posiadacz. Jakby same oczy były nazbyt magnetyzujące, tak ze reszta ciała przestawała mieć znaczenie. Nie mogła oprzeć się temu widokowi. Przesunęła szklane drzwi balkonowe, mimo całego chłodu i jesiennej pogody, bez opamiętania wyszła przed dom. Szła już bosymi stopami po mokrej trawie, a zmierzała gdzieś na koniec własnego podwórka, a może i dalej do pobliskiego lasu? Trudno było nawet jej samej to określić. Po prostu szła oczarowana. Jak za każdym razem kiedy się pojawiał.
Cóż, wzruszyła ramionami i energicznie odwróciła się w stronę drzwi balkonowych. Jej ogniście rude włosy zatrzepotały nagle poruszone. Wlepiła spojrzenie w te intensywnie zielone oczy, które widywała już tyle razy wpatrujące się w nią, lecz nigdy nie widziała ani do kogo należą, ani nawet jak wygląda ich posiadacz. Jakby same oczy były nazbyt magnetyzujące, tak ze reszta ciała przestawała mieć znaczenie. Nie mogła oprzeć się temu widokowi. Przesunęła szklane drzwi balkonowe, mimo całego chłodu i jesiennej pogody, bez opamiętania wyszła przed dom. Szła już bosymi stopami po mokrej trawie, a zmierzała gdzieś na koniec własnego podwórka, a może i dalej do pobliskiego lasu? Trudno było nawet jej samej to określić. Po prostu szła oczarowana. Jak za każdym razem kiedy się pojawiał.