sobota, 22 grudnia 2012

Iluzja

oooooo mam taki rozpierdol w głowie, że no nie ogarniesz. Ja nie wiem Kim jestem, Czego chcę, Co robię, Co mnie śmieszy, Co mnie wzrusza. Reaguję gwałtownie i nieprzewidywanie - sama dla siebie. Tak już chyba jest jak zaczynamy sie oddalać.

Aaaaa ja nie wiem jak sobie poradzę. Aaaaa! nie ma i Cię i Cię, więc nie ma kto mnie przytulić.
Ja jestem za bardzo egoistyczna tak naprawdę, tylko dopiero teraz o tym mówię.
taaaak.
No nic, nic mi nie wychodzi. Nawet głupie pisanie!
Arrrrrrr. No pierdolca mam.
Ktoś potrafi uspokoić huragan mojej duszy?
Ujarzmić wściekłą bestię emocji?
Rozwiązać supeł zawiłych myśli?
Przewidzieć nieprzewidywalne zachowania?

No weźźźźźx....... ktoś musi taki potrafić ; o
Martwię się, no nie powiem...  5 dni. Pięć dłuuuuuugich zimowych dni. 5 długiiiich samotnych wieczorów, kiedy nie ma kto mnie przytulić, rozgrzać, czy powygłupiać na podłodze w kuchni... No jak tak można?! Kto to widział! Ja? Ja?! Ja, zostałam sama ze sobą?... To nie tak... To nie tak, ze jestem chora psychicznie czy coś. To nie tak, że nic nie istnieje. To nie tak, że to iluzja. To nie tak, że ja to lubię... Wiesz jak wygląda mina psychopaty? Tak? To dobrze, tak teraz wyglądam.

I jem pomarańczka.
Och coś się zmieniło. Coś wybuchło i po czymś zostały strzępki. Bardzo niebezpieczne strzępki niewiadomegoczegoś.  Coś tam w środku, wewnątrz mnie jest inne. Jakby narodziła się zupełnie inna odmiana mnie. Ale trzy w jednym to o dwie za dużo. I ja to wiem i Ja i Ja też to wiem.
Jedna jest taka standardowa, coraz cichsza, coraz bardziej skryta, schowana gdzieś głęboko, ta Ja, którą znają tylko nieliczni. Tylko przyjaciele i mama.
Kolejna Ja, powstała rok temu, zupełne przeciwieństwo tej pierwszej. Taka aby łatwiej wpasować się w tłum, spełniać oczekiwania, będąc kimś oryginalnym. To ta zboczona, fazowa część mnie. Mniej tolerowana przeze mnie. Jedyną jej zaleta jest to, ze ta cześć czyni mnie na swój sposób wyjątkową, w takim zestawieniu.
A ta zupełnie teraz inna Ja jest ciągle poirytowana, ale się śmieje. Nie wie co mówi, nie czuje życia, świata, siebie. Całkiem zdominowała dwie wcześniejsze. Rozpętała prawdziwy huragan wewnątrz. Tracę jakiekolwiek normy. Boże ale to wkurwia! Ja tego nienawidzę. Ale znam to.... Znam to bardzo dobrze... Bo to co wybuchło było od zawsze, ale teraz eksplodowało, a nie pamiętam co....

Wiesz co jest najśmieszniejsze?
To, że to czytasz. Wiem. I wiem jak bardzo się mylisz.
Wiesz po co to piszę?
Po to, żeby o tym nie mówić. Ani Tobie, ani jej, jemu, im, wam... Nikomu. Bo to co piszę trafia tam gdzie chcę, póki nikt nic z tym nie robi. Moje. I precz te brudne łapska.