wtorek, 12 maja 2015

Bądź silna. Jestem silna

Chyba stanełam w miejscu. Niedobrze. Kłębię się i chmurzę .

Dzisiaj postanawiam: nie chcę więcej płakać. KONIEC Z PŁAKANIEM. Nie jestem małym dzieckiem, żeby wciąż płakać.
Nie będę więcej płakać z powodu Michała. To nie jest tego warte. Miłość ma dawać szczęście, inaczej nie ma sensu.
Jestem silną kobietą, ale miłość do Michała to mój słaby punkt. Muszę się pozbierać. Zebrać w sobie siły.
Zrobię z tym coś, a jeśli się nie da to będę zmuszona zrezygnować.

Zastanawiam się tylko, czym sobie na to zasłużyłam.
Może zbyt pochłonięta szczęściem jakie mi dawał, za bardzo się przechwalałam? Może życzyłam innym źle i sądziłąm że nikt nie zasługuje na to co dostałam? Kurczę... to nie tak miało być.
Zatraciłam się w szczęściu.

Widziałam Michała ostatnio w czwartek (potem jeszcze raz na 3 sekundy jak strzelił focha). Ostatni czas jaki spędziliśmy był udany. Był kochany, byłam szczęśliwa. Paradoksalnie wydaje mi się jakby od tamtego czasu minęła wieczność, a wszystko się zmieniło. Jednak czy na pewno coś się zmieniło? Może to tylko ja.
Skąd się to bierze? Z mojej bezsilności? Z żalu?

Czuję ciągle niepokój, strach, panikę. To wynika z rodzącego się braku zaufania, braku zrozumienia i braku rozmowy. Powinniśmy zacząć rozmawiać, a nie denerwować się.

Chcę osiągnąć wewnętrzny spokój, harmonię. Pytanie: jak?