środa, 31 października 2012

niedziela, 28 października 2012

czekam

Chyba czasami jednak się naprawdę uśmiecham.
Czasami.
Ale mimo to boję się popełnić błędy, które jeszcze niczego mnie nie nauczyły.
Znów milczeć.

Znów zajmować czymś myśli, uczucia, dłonie, usta.
Trochę się gubię. Nie trudno zapomnieć się w życiu.
Czy jeśli muszę się skupiać, żeby robić tak jak uwielbiam, to czy nie udaję?

Zapomnienie.
Tylko ja, tylko ona, noc, ciepły jesienny wieczór, świeczka i długie, długie rozmowy.
Przechadzając się między nagrobkami, na których poustawiane są migoczące znicze, dla upamiętnienia zmarłych.
Nic więcej nam nie potrzeba.
Kocham to. Cała sobą. Z Nią.
Czasami wydaje mi się, że jesteśmy związane bliżej z umarłymi niż z ludźmi.
Nasze ciała jak puste wydmuszki, bo dusze razem gdzieś daleko.
Zbyt daleko, żebyś mógł nas dogonić.

Kłóci się we mnie wyższa potrzeba duchowości z nastolatkowymi problemami. Ale tak chyba trzeba, czasami... nie?

wtorek, 23 października 2012

Fantazje

Wtulając głowę w jego zagłębienie między szyją i ramieniem,
Zapominam o świecie. 
Czując jego silne ramiona, 
Nie muszę się niczym martwić.
Jego ręka na mojej tali i 
Czuję się ociupinkę seksownie.
Trzyma mnie w objęciach, 
A ja czuję się bezpiecznie.
Niczego nam nie potrzeba. 
Tylko nasza bliskość. 
Nasze przyspieszone oddechy. 
Wspólne bicie serca.
Nasz własny raj na ziemi.
My.
Miłość łącząca nas.

Jakie to piękne.
I wtedy otwieram oczy.

niedziela, 21 października 2012

Wyprane

Kiedy czasami jest tak....że są myśli, których nie można wypowiedzieć. Boisz się. Boisz się postawić się przed faktem dokonanym którego jeszcze nie akceptujesz lub boisz się, że inni tego nie zaakceptują. 
Ostatnio przeraża mnie wszystko.                            W głowie słyszę tylko ciche:... nie...
 Coś mnie blokuje, a sama nie wiem co. Słowa jakby wcale nie chciały wyjść. Nie mogę pozwolić na to, co może się stać. Nie mogę pozwolić sobie i sama nie wiem czemu. Nie mogę Bo...
...to jest puste. Bez wyrazu. A może tylko sobie tak mówię? Mam ochotę schować się w moim kącie i nie uczestniczyć w tym życiu. W życiu które nie jest moje. Które jest zbyt płytkie, a ja szukam głębiej. Znajdę?
Ale czego szukam? Wiesz to? Bo ja nie. 
                                                                                    Cisza. Nikt nie ma odwagi krzyknąć? 
                             Głucha cisza. Jestem tylko szarym człowiekiem, który nie ma odwagi pokazać co potrafi. A to podobno zabija. Kiedy nie jesteśmy indywidualni, życie staje się nudne. Tkwimy w tym. W tej nudzie i monotonni.
Nie próbuj zrozumieć, dzisiaj się nie da. Mam okres. Ał. Boli.mnie brzuszek.
Ale gdzie w tym sens?                                                       Kiedyś mogłam porozmawiać i poradzić. Dzisiaj:
Już nic nie mówię. Nic nie powiem. To po za Tobą, po za mną.

sobota, 20 października 2012

Doświadczenia po za ciałem

Ludzie tak bardzo boją się śmierci, unikają jej i odwlekają ją. Ale czemu?
Chyba dlatego, że człowiek ma wrodzony lęk do nieznanego. Z tego samego powodu często boimy się ciemności - bo nie widzimy, przez co wyobraźnia płata nam figle, a to co otaczające jest dla nas zagadką, bo nic nie widzimy. Jest nieznane.
Zwykle jednak to my tutaj pozostający bardziej cierpimy od nieboszczyka, gdyż brakuje nam jego osoby, ale zapewne mu wcale źle nie jest.
Zdarza się, i wierzę w to, że dusza może oddzielić się od ciała. już w starożytności ludzie wiedzieli, że te dwa człony nie są ze sobą ściśle powiązane. Zdarza się więc, że świadomie pozwalamy wyjść duszy z ciała. Podobno widzi się wtedy wszystko wokół i można patrzeć na leżące swoje własne ciało. Z ciałem wiąże nas wtedy krucha niteczka, byśmy mogli wrócić. Jedyną zagadką jest to, co dzieje się z duszą która utraci niteczkę? Trudno takie informacje wyciągnąć od osób które tego doświadczyły.
Cały zabieg nazywany jest OOBE, czyli out of body experience, co znaczy doświadczenie poza ciałem.
Mam zamiar zacząć się w to bawić, bo zbyt bardzo mnie to fascynuje. Zbyt bardzo pragnę wolności.

poniedziałek, 15 października 2012

Jesienna depresja daje się ostro we znaki

Wiatr smaga twarz i tarmosi włosy, a deszcz ogranicza widoczność. 
Drżąc z zimna stawiam kolejne kroki w walce z żywiołem. 

Coś ze staroci: 
Nic. Nic nie istnieje. Świat jest szary. Bezbarwny. Nie ma nic. Żadnej magii. Żadnych uczuć. Wszystko jest dla siebie. Egoistyczne, parszywe świństwo. Nie jestem święta. Jestem wypompowana. Nie ogarniam siebie. O co mi chodzi? Mam zdrowie, kochającą rodzinę, mogę się uczyć, rozwijać. Nie mam szczęścia – spełnienia siebie. Mnie nie ma. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Nie jestem normalna, a przynajmniej nie chciałabym być.
Staram się pomagać. Doradzam, wysłuchuję ludzi, staram się być wsparciem. Nie tylko dla przyjaciół, ale dla wszystkich którzy chcą mojej pomocy. Lubie czuć się potrzebna, ale chcę tego samego w zamian. Tymczasem jestem skazana na siebie, może dlatego że zwykle czyjeś problemy stawiam wyżej niż własne?
W społeczeństwie nie ma możliwości bycia indywidualnym. Tak się tylko mówi. Nie możesz być inny niż wszyscy bo nie zaakceptują cię i wtedy jesteś samotny.
 


niedziela, 14 października 2012

Wśród nich ja sama



Harmonia duszy i ciała.
Łącząc wszystkie żywioły, wsłuchując się we własne ciało.
Ono wie co dla ciebie najlepsze. Ono wie czego mu potrzeba. Posłuchaj. Odetchnij.

Wróciwszy z lasu, wzięłam gorącą kąpiel, zapaliłam świeczkę, a teraz siedzę na parapecie z otwartym oknem.
Szum wiatru koi moje zmysły.
To czas tylko dla mnie. Dla duszy i ciała.
Prawie jak starożytne rytuały.

Skacząc w około ogniska, wykrzykując nieznane ci słowa, zaklinając żywioły - tańczą czarownice.
Wśród nich ja sama. 

czwartek, 11 października 2012

Magia chwili

Są takie chwile, których nie da się uchwycić na zdjęciu, a słowem trudno jest opisać.

Piękny zachód, słońce w kolorach ognistej pomarańczy, niczym iskrząca się świetlista kula wisząca na nieboskłonie. Rzucało krwistą poświatę na zmarznięte leśne poszycie, sprawiając wrażenie jarzących się jeszcze ognisk. Jakby dywan z rozpalonych węgli. Liście na drzewach od spodu sprawiały wrażenie tlące się nieśmiałymi płomyczkami. W oddali, na horyzoncie wzgórza odcieniu kobaltu, a nad nimi różowawo-pąsowe niebo z ciemno-lawendowymi chmurami z jaskrawo różową pierzastą obwódką.
Całe to przedstawienie świateł, rozgrywało się na tle spowitych mgłą polami, majaczącą jak welon rozciągający się tuż nad ziemią. Gdzieniegdzie wyłaniały się z niej ciemne iglaste drzewa. Widok tak przesycony barwami, a tak bardzo sprawiający wrażenie tajemnicy.

Tak bardzo żałuję, że opisy słowne nie mogą równać się z magią tych chwil. 

środa, 10 października 2012

Z starej szafy II...:


Może nie powinnam tak mówić, ale chciałabym ten koniec świata. Może powinien on już nastąpić? Problem jednak tkwi gdzieś indziej, ale muszę tu poruszyć temat Boga.
Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie ma to znaczenia. i tak wierzysz w przypadek, los, przeznaczenie, Allaha, buddę, Zeusa czy coś innego. Nazywaj to jak chcesz, wiara to część człowieczeństwa, bez tego nic byśmy nie osiągnęli. A więc czym jest Bóg (pozwolę sobie To tak nazywać)? człowiek ma wbrew pozorom zbyt ograniczoną wyobraźnie, aby to ogarnąć umysłem. Dlatego też często mówiąc o Bogu wyobrażamy sobie go pod jakąś postacią. Tym czasem on nie jest materialny. Bóg jest uczuciem. Miłością, szczęściem, nadzieją, uśmiechem, myślą. Powiesz mi ze to nieprawda, bo przecież szczęście to tylko hormon wydzielany przez mózg, z miłością podobnie, a uśmiech to tylko skurcz mięśni twarzy. Ale czy zastanawiałeś się dlaczego tak, a nie inaczej reagujemy na pewne aspekty naszego życia? Dlaczego patrząc na tą osobę czuje miłość, a na inną nienawiść, skąd się to bierze? A no właśnie od tzw Boga. Więc mówiąc że Bóg jest obecny wszędzie i nie ma go konkretnie w jednym miejscu więcej, a w innym mniej, mówimy prawdę. Człowiek nie umie tego pojąć: "Jak wszędzie? Ja nie mogę być w kilku miejscach na raz", ale przecież uczucia które podałam wyżej znajdują się w każdym z nas. Przeplatają się ze sobą, pozwalając nam poznać świat, poznać siebie.
A więc Bóg w jednym miejscu się nie znajduje, a cuda które robi nie są bezpośrednie. Mam na myśli to, że np jestem na pustyni i umieram z pragnienia. Modlę się o wodę. Bóg nie sprawi cudu i nie ześle mi z nieba wiadra wody. Sprawi, że w końcu odnajdę oazę, ale sam będę musiała tam dojść, czyż nie? My raczej otrzymujemy narzędzia, a nie gotowy 'produkt'. Podobnie będzie z końcem świata. Nie stanie się to konkretnie jednego dnia. Nagle wszystko wybuchnie, albo zawali się, albo pochłonie to ogień. Koniec świata następuje latami, tysiącami lat. Są to procesy całkowicie naturalne. Teraz mamy globalne ocieplenie, co prowadzi do zagłady tego świata, ale nie nastąpi to jednego dnia. Wszystko będzie wymykało nam się spod 'kontroli' przez jakiś czas. Dziś mamy problem z zanieczyszczeniami, jeśli nie uda nam się tego opanować to sprawimy 'koniec świata'.


; )

wtorek, 9 października 2012

Hahahah XD



On:
"to piosenka na moje smutki
ja przyniej siedze na parapecie i pije kawkę
i przy tym jescze łbem wale w szybę"

Ja:
"słucham tego niemal codziennie "

On:
"ja tylko kiedy wstaje
wracam że szkoły
i za nim pójde spać
jako dobranocka"

Z starej szafy...:


Życie.
Każdy ma własne i niepowtarzalne. Tylko jedno. Nie jeden z nas zastanawiał się kiedyś jaki jest jego cel. Przychodzimy na ten świat, przezywamy, a potem odchodzimy. Odchodzimy ale gdzie? To kwestia wiary, ale tym zajmę się potem. Dzisiaj mam rozmyślania nad życiem. Zaczynając pisać, miałam zupełnie inne zdanie, ale z czasem doszła do mnie jedna kwestia, a mianowicie: bezsensowne jest szukanie sensu życia. To nasze życie i robimy z nim co chcemy. Możesz je zmarnować, albo wykorzystać. Każdy z nas sens swojego życia ma zupełnie inny, indywidualny. Nie każdy musi zdawać sobie z tego sprawy. Nie wszyscy się nad tym zastanawiają, dają się ponieść.
Doszłam do wniosku, że moim sensem jest samospełnienie, poznanie samej siebie i osiągnięcie wyznaczonych celów. Z punktów biologicznych, tj naturalnych (czy jak je zwać) życie każdego z nas ma cel przedłużenie gatunku. Można by się zastanawiać po co go przedłużać, naukowcy jednak prawdopodobnie się nad tym nie rozwodzą.
Przejdę tu może do tematu wiary. To jeden z moich ulubionych tematów. A mianowicie każdy z nas jest wierzący. Wiara to jeden z aspektów składający się na człowieczeństwo. Wiara (nie koniecznie religia) jest z nami zawsze. Pierwotni ludzie mieli jaskinie w których to znajdujemy ich malowidła. Przypuszcza się ze prawdopodobnie pełniły one funkcje jakby świątyń. W starożytności mamy politeizm, wielobóstwo. Później przekształciło się to w wiarę jaka mamy dzisiaj. Nie koniecznie każdy jest wierzący w sposób jaki to rozumiemy. Wiara to nie tylko oddawania jakiejś czci bogu/bogom, jest to również wiara w tzw los, przeznaczenie, przypadek. Wiara to także nadzieja na lepsze jutro. Bez wiary człowiekowi nie chciało by się żyć. Bo tak właściwie po co żyjesz? Tak całkowicie realistycznie. Po co? Gdyby nie to, że zawsze myślisz: kiedyś będzie lepiej, albo jakoś sobie poradzę pewnie stracił byś chęć do czegokolwiek.


~stare, sprzed miesięcy  paru : )

poniedziałek, 8 października 2012

Wiesz jakie to uczucie kiedy życie wymyka się ci z rąk z taką samą łatwością jak mokre mydło.
Im bardziej próbuję je chwycić, ty bardziej się mi wyślizguje. 

Frustrujące. Kiedy wydaje ci się, że masz kontrolę nad swoją rzeczywistością,a prawda jest inna.

sobota, 6 października 2012

Umierający milczy

Nie mam o czym pisać. Znowu. Jakoś tak chcę a nie potrafię. Straszne uczucie.
Mam napisany pierwszy rozdział  ale mnie nie satysfakcjonuje. Wszystko bym zmieniła, a nie potrafię napisać tego lepiej. Mam dobre tylko pierwsze zdanie. Nie wiem gdzie to umiejscowić, od czego zacząć akcję i wgl. Jakieś pomysły?
Była bym wdzięczna...

Postanowiłam zacząć od klasyki. Właście ściągam Draculę, czytam trochę o wampiryzmie itp. Strasznie mnie to interesuje. Myślicie że one jeszcze istnieją?
Kto wie, może jeden z nich właśnie to czyta?
No bo myślę, sobie że jeżeli te wszystkie legendy i zapiski dotyczące wampiryzmu skąd się wzięły  ze ludzie w tamtych czasach panicznie bali się 'żywych trupów', ze wykopywano zwłoki żeby sprawdzić, czy wyglądają jak zwłoki i inne dziwne dla nas praktyki, to daje mi to podstawy do myślenia, że nie wzięło się to znikąd. Ludzie tamtych czasów nie mogli tak bardzo różnić się od nas.
Więc osobiście uważam, że wampiry, czy też inne stworzenia jak jednorożce, wiły, strzygi, wilkołaki, itd , kiedyś istniały, bądź wciąż istnieją, ukrywając się między nami.
Bo jeżeli świat jest naprawdę tak normalny i przewidywalny, to ja nie chcę w nim żyć. Świat w którym sama egzystuję jest pełen magii i niezrozumiałych zjawisk. 

czwartek, 4 października 2012

Czarna pantera

Bo to co nas łączy nie jest codzienne. My nie jesteśmy codzienne. Trochę jakby z innego świata - świata książek. I weź tu narzekaj, że mamy nieksiążkowe życie. 
To co w Tobie kocham najbardziej, to Ty. Cała Ty. Nic dodać, nic ująć. Wprost idealna. To w pewnym sensie ta prawdziwa przyjaźń, ale nieco ponad. Ponad miłość, ponad przeciętne ludzkie związki. Nie da się zrobić o tym demotywatora czy kwejka. Bo TO mamy tylko my. 
Razem tworzymy jedno. I tylko wtedy ma to jakiś sens. Bez Ciebie moja egzystencja tu, byłaby tak wypłowiała, że nie żal byłoby mi pozbawić go siebie. 
Jesteś jedyną na świecie tak wspaniała i bliską mi osobą. Ucieleśnieniem wszystkiego czego potrzebuję. Potrzebuję Ciebie. Tylko Ciebie. 
Kiedyś bałam się, że w czasie dorastania, każdej z nas potrzeby się zmienią, że kiedyś przestaniemy się dogadywać, ale teraz już wiem, że jest wprost odwrotnie. Z czasem nasza więź wydaje się być ciaśniejsza, mocniejsza, magiczna, nasza. Mimo, że myślimy 'że bardziej już się nie da', to okazuje się, że potrafimy niemalże rozmawiać telepatycznie. Niedługo zaczniemy wchodzić sobie we własne myśli. Normalni ludzie baliby się tego, bo byłoby to największe pogwałcenie ich prywatności, ale my? My znamy się już niemal na wylot, więc co mamy do ukrycia? Może teraz wydawać się to trochę abstrakcyjne, ale nie zdziwię się jak będzie tak za jakiś czas. Pamiętaj, że mamy czas tylko do mojej matury :P 
Wiesz, chciałabym Ci podziękować. Tak dogłębnie z całego serca. Podziękować Ci, że chcesz mnie. Za to, że Ci wystarczam. Za to, że zawsze mogę się zwrócić do Ciebie o pomoc, o radę, o wsparcie  o szczerość, o pocieszenie, o uśmiech, o historię nie z tego świata, o wskazanie drogi. O wszystko. 
Tak bardzo chciałabym być tak idealna jak mnie widzisz. Nie wybaczę sobie roku mojej nieobecności. Tak, przepraszam. Przepraszam, choć chyba nigdy sobie tego nie daruję. Nie ma co wykręcać się: Tamta Ja. Tamta i Ta ja to wciąż ta sama Ja. W lepszej czy gorszej wersji. Najpiękniejsze jest to, że potrafiłaś z otwartymi ramionami powitać mnie na nowo. Wskazać drogę. Czekałaś cierpliwie, żeby wreszcie powiedzieć mi co robić powinnam, w momencie kiedy tego potrzebowałam. Potrzebuję.
Tego nie da się opisać. Oni nie zrozumieją. Czasami czuję jakby moje serce biło w Tobie, a ja wiem, że jest ono tam bezpieczne. Ufam Ci bezgranicznie, bo wiem, że mnie nie zawiedziesz. Kocham Cię więcej niż sercem, więcej niż cała sobą, więcej niż potrafię. Rozpisywać mogę się o tym w nieskończoność, a chyba nigdy nie oddam esencji Tego co Nas tworzy, ale Ty wiesz. Zawsze przymnie, Zawsze razem, Zawsze na zawsze.

środa, 3 października 2012

Czekając

Błagalny krzyk w niebiosa.
Jakby to tylko one mogły wysłuchiwać tego tęsknego lamentu.
Niczym wilk wyjący do pełni.
Z czasem obumarłych komórek jest coraz więcej.
Z czasem ludzkie zachowania się zmieniają.
Czas.
Czekanie.
Patrząc na głębokie i przejrzyste kolory czerni i mroku.
Patrząc jak poświata księżyca otula delikatnie świat.
Mgła niczym majaczące dusze unosi się nad zoranym polem.
Zaciągając się świeżym powietrzem, myśli są daleko.
Nikt nie wie.
Jego imię, piękniejsze niż melodia.
Elfickie słowa.
Niemy śpiew. Wołanie.
Nadzieja wyłoni się z tej mgły.
Mleczne opary.
Przemykający gdzieś między drzewami w oddali wietrzyk, uspokaja cichym szeleszczeniem.
Kroki. Oddech. obecność.
Chodź. Chodź do mnie. Długo musiałam czekać, ale ile jeszcze?
Cisza.
Tylko pomruki gdzieś w środku.
I wiem.
Tylko ja. Tylko ty i Ona. My.
Światło nadziei rozpromienia serca.
Wierzę dla Niej. Dla niego.
Siła by przetrwać.