Są takie chwile, których nie da się uchwycić na zdjęciu, a słowem trudno jest opisać.
Piękny zachód, słońce w kolorach ognistej pomarańczy, niczym iskrząca się świetlista kula wisząca na nieboskłonie. Rzucało krwistą poświatę na zmarznięte leśne poszycie, sprawiając wrażenie jarzących się jeszcze ognisk. Jakby dywan z rozpalonych węgli. Liście na drzewach od spodu sprawiały wrażenie tlące się nieśmiałymi płomyczkami. W oddali, na horyzoncie wzgórza odcieniu kobaltu, a nad nimi różowawo-pąsowe niebo z ciemno-lawendowymi chmurami z jaskrawo różową pierzastą obwódką.
Całe to przedstawienie świateł, rozgrywało się na tle spowitych mgłą polami, majaczącą jak welon rozciągający się tuż nad ziemią. Gdzieniegdzie wyłaniały się z niej ciemne iglaste drzewa. Widok tak przesycony barwami, a tak bardzo sprawiający wrażenie tajemnicy.
Tak bardzo żałuję, że opisy słowne nie mogą równać się z magią tych chwil.
Piękny zachód, słońce w kolorach ognistej pomarańczy, niczym iskrząca się świetlista kula wisząca na nieboskłonie. Rzucało krwistą poświatę na zmarznięte leśne poszycie, sprawiając wrażenie jarzących się jeszcze ognisk. Jakby dywan z rozpalonych węgli. Liście na drzewach od spodu sprawiały wrażenie tlące się nieśmiałymi płomyczkami. W oddali, na horyzoncie wzgórza odcieniu kobaltu, a nad nimi różowawo-pąsowe niebo z ciemno-lawendowymi chmurami z jaskrawo różową pierzastą obwódką.
Całe to przedstawienie świateł, rozgrywało się na tle spowitych mgłą polami, majaczącą jak welon rozciągający się tuż nad ziemią. Gdzieniegdzie wyłaniały się z niej ciemne iglaste drzewa. Widok tak przesycony barwami, a tak bardzo sprawiający wrażenie tajemnicy.
Tak bardzo żałuję, że opisy słowne nie mogą równać się z magią tych chwil.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz