Życie.
Każdy ma własne i niepowtarzalne. Tylko jedno. Nie jeden z nas zastanawiał się kiedyś jaki jest jego cel. Przychodzimy na ten świat, przezywamy, a potem odchodzimy. Odchodzimy ale gdzie? To kwestia wiary, ale tym zajmę się potem. Dzisiaj mam rozmyślania nad życiem. Zaczynając pisać, miałam zupełnie inne zdanie, ale z czasem doszła do mnie jedna kwestia, a mianowicie: bezsensowne jest szukanie sensu życia. To nasze życie i robimy z nim co chcemy. Możesz je zmarnować, albo wykorzystać. Każdy z nas sens swojego życia ma zupełnie inny, indywidualny. Nie każdy musi zdawać sobie z tego sprawy. Nie wszyscy się nad tym zastanawiają, dają się ponieść.
Doszłam do wniosku, że moim sensem jest samospełnienie, poznanie samej siebie i osiągnięcie wyznaczonych celów. Z punktów biologicznych, tj naturalnych (czy jak je zwać) życie każdego z nas ma cel przedłużenie gatunku. Można by się zastanawiać po co go przedłużać, naukowcy jednak prawdopodobnie się nad tym nie rozwodzą.
Przejdę tu może do tematu wiary. To jeden z moich ulubionych tematów. A mianowicie każdy z nas jest wierzący. Wiara to jeden z aspektów składający się na człowieczeństwo. Wiara (nie koniecznie religia) jest z nami zawsze. Pierwotni ludzie mieli jaskinie w których to znajdujemy ich malowidła. Przypuszcza się ze prawdopodobnie pełniły one funkcje jakby świątyń. W starożytności mamy politeizm, wielobóstwo. Później przekształciło się to w wiarę jaka mamy dzisiaj. Nie koniecznie każdy jest wierzący w sposób jaki to rozumiemy. Wiara to nie tylko oddawania jakiejś czci bogu/bogom, jest to również wiara w tzw los, przeznaczenie, przypadek. Wiara to także nadzieja na lepsze jutro. Bez wiary człowiekowi nie chciało by się żyć. Bo tak właściwie po co żyjesz? Tak całkowicie realistycznie. Po co? Gdyby nie to, że zawsze myślisz: kiedyś będzie lepiej, albo jakoś sobie poradzę pewnie stracił byś chęć do czegokolwiek.
~stare, sprzed miesięcy paru : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz