Zamykając się w swoim światku,
uciekając przed szarością codzienności,
odpływasz w marzeniach sennych
i już nic się nie liczy.
O powrocie mojego Ja
piałam już od wielu dni.
Zbliża się wielkimi krokami
z nową siłą uderza.
Wpadam w ciemną otchłań melancholii.
Moje wnętrze spowija cień.
Dusza rozdzierana,
Krzyczy - Milcząc.
Brakuje mi sił,
Mimo źródła w środku mnie.
Niewyczerpalne źródło siły życiowej,
Raz za razem odnawia moje zasoby,
Kształtując mnie od początku.
Spoczywam w swoim kokonie,
Spokojnie przechodząc metamorfozę,
Kiedy w mojej głowie panuje chaos.
Nic nie ma swojego miejsca.
Nic nie jest tam gdzie powinno.
Nie rozpoznaję tego co moje.
Czuję się jakby moje wnętrze było mętnym sokiem w szklance,
Teraz jest wzburzony i wszystko wiruje i pływa,
Ale za jakiś czas wszystko co mętne osiądzie bezwiednie na dnie.
I znów będzie spokojnie.
uciekając przed szarością codzienności,
odpływasz w marzeniach sennych
i już nic się nie liczy.
O powrocie mojego Ja
piałam już od wielu dni.
Zbliża się wielkimi krokami
z nową siłą uderza.
Wpadam w ciemną otchłań melancholii.
Moje wnętrze spowija cień.
Dusza rozdzierana,
Krzyczy - Milcząc.
Brakuje mi sił,
Mimo źródła w środku mnie.
Niewyczerpalne źródło siły życiowej,
Raz za razem odnawia moje zasoby,
Kształtując mnie od początku.
Spoczywam w swoim kokonie,
Spokojnie przechodząc metamorfozę,
Kiedy w mojej głowie panuje chaos.
Nic nie ma swojego miejsca.
Nic nie jest tam gdzie powinno.
Nie rozpoznaję tego co moje.
Czuję się jakby moje wnętrze było mętnym sokiem w szklance,
Teraz jest wzburzony i wszystko wiruje i pływa,
Ale za jakiś czas wszystko co mętne osiądzie bezwiednie na dnie.
I znów będzie spokojnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz