Wiesz jak to jest, kiedy prowadzisz rozmowę, która nie istnieje?
Rozmawia Ci się tak dobrze.
Szczere wyznania.
Uczucia kwitną.
Czujesz zapach, dotyk.
Jakby był obok.
Słyszysz ton Jego głosu
I doskonale znasz sposób w jaki się wyraża.
Rozmowa podsyca nadzieję.
'-Wiesz czego najbardziej nienawidzę? Nadziei.'
Tu była bezsensowna wstawka o Slash'u.
Sen.
Z każdym przebudzeniem, na nowo musiałam uświadamiać sobie, że to sen. Tak bardzo chciałam w to wierzyć. Zaczęło się od SMS'a, w której poprosił mnie o pomoc. Potem przyszedł do mnie. Brakowało nam swojej bliskości.
Zapewniałam go: "Trochę potrwa zanim uświadomię sobie, że nie ma co robić sobie nadzieję i że to definitywny koniec, a ty już nic nie czujesz"
Prosiłam o cierpliwość...
Powiedziałam: "kochaj mnie zawsze"
Odpowiedziałeś: "postaram się" - wiedząc, ze już przestałeś.
Wiedziałam to z chwilą w której dostałam tą wiadomość.
Nie płaczę, po prostu żałuję.
"Nigdy nie żałuj czegoś, co wywołało uśmiech" - zgadzam się, ale trudniej pogodzić się z tym, dlaczego to się skończyło. W tym przypadku żałuję raczej tego, że To nie miało szans się zacząć.
Myślę, że mam sporo do zaoferowania, ale trzeba po to sięgnąć. Jeśli chcesz wiedzieć, co mam w środku to po prostu zapytaj. Czasami opowiem Ci coś od siebie, sama, ale pod warunkiem, że pokażesz mi, że chcesz słuchać. Pokazać zainteresowanie.
Wciąż się uczę. Co ja wiem o życiu?
Patrzę przez okno i widzę staruszka. Jeśli ja już tracę czasami siły do życia, wiedząc, że nie mam do tego absolutnie żadnego powodu, a on ma o jakieś 60 lat więcej przejść niż ja. Dał radę, inaczej nie byłoby go tu dzisiaj razem ze mną. Więc jeśli on dał radę, żyjąc w trudniejszych czasach, to czemu ja mam nie dać?
Nie jestem załamana. Nie o to chodzi. Ja od jakiś czterech lat nie widzę sensu w życiu. Mam dziwne uczucie, że mam coś do zrobienia tu. Dlatego trwam. Kiedyś odnajdę sens swojego życia, na razie trwam z przyjaciółmi. Tak po prostu. Muszę zaakceptować to co mam, bo innego nie dostanę. Tyle z mojej filozofii życiowej : )
Rozmawia Ci się tak dobrze.
Szczere wyznania.
Uczucia kwitną.
Czujesz zapach, dotyk.
Jakby był obok.
Słyszysz ton Jego głosu
I doskonale znasz sposób w jaki się wyraża.
Rozmowa podsyca nadzieję.
'-Wiesz czego najbardziej nienawidzę? Nadziei.'
Tu była bezsensowna wstawka o Slash'u.
Sen.
Z każdym przebudzeniem, na nowo musiałam uświadamiać sobie, że to sen. Tak bardzo chciałam w to wierzyć. Zaczęło się od SMS'a, w której poprosił mnie o pomoc. Potem przyszedł do mnie. Brakowało nam swojej bliskości.
Zapewniałam go: "Trochę potrwa zanim uświadomię sobie, że nie ma co robić sobie nadzieję i że to definitywny koniec, a ty już nic nie czujesz"
Prosiłam o cierpliwość...
Powiedziałam: "kochaj mnie zawsze"
Odpowiedziałeś: "postaram się" - wiedząc, ze już przestałeś.
Wiedziałam to z chwilą w której dostałam tą wiadomość.
Nie płaczę, po prostu żałuję.
"Nigdy nie żałuj czegoś, co wywołało uśmiech" - zgadzam się, ale trudniej pogodzić się z tym, dlaczego to się skończyło. W tym przypadku żałuję raczej tego, że To nie miało szans się zacząć.
Myślę, że mam sporo do zaoferowania, ale trzeba po to sięgnąć. Jeśli chcesz wiedzieć, co mam w środku to po prostu zapytaj. Czasami opowiem Ci coś od siebie, sama, ale pod warunkiem, że pokażesz mi, że chcesz słuchać. Pokazać zainteresowanie.
Wciąż się uczę. Co ja wiem o życiu?
Patrzę przez okno i widzę staruszka. Jeśli ja już tracę czasami siły do życia, wiedząc, że nie mam do tego absolutnie żadnego powodu, a on ma o jakieś 60 lat więcej przejść niż ja. Dał radę, inaczej nie byłoby go tu dzisiaj razem ze mną. Więc jeśli on dał radę, żyjąc w trudniejszych czasach, to czemu ja mam nie dać?
Nie jestem załamana. Nie o to chodzi. Ja od jakiś czterech lat nie widzę sensu w życiu. Mam dziwne uczucie, że mam coś do zrobienia tu. Dlatego trwam. Kiedyś odnajdę sens swojego życia, na razie trwam z przyjaciółmi. Tak po prostu. Muszę zaakceptować to co mam, bo innego nie dostanę. Tyle z mojej filozofii życiowej : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz