Oglądałam w telewizji że nawet pingwiny w Wlk. Brytanii ja mają :O
Jest 7 rano. Sobota. Piję herbatę. Słucham U2 Beautiful Day. Jest mi.... ambiwalentnie? A nie, w zasadzie jest mi bardzo smutno.
Nic nie ogarniam. Życia, siebie, nic.
Zabrali miii laptopa... umarł biedactwo z powodu jakiegoś choróbska, a lekarz od komputerów, nie mógł mu już pomóc ;(
Wczoraj były walentynki, a mój chłopak jest dalej niż bym tego chciała. I nie wróci przez najbliższe 2 tygodnie. Toż to niedopuszczalne!
Mam okres = dziwne zmienne stany emocjonalne. Stąd w zasadzie ta depresja ;o Której nie mam. Ohohoh, ale ze mnie żartowniś...
Koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz