Wiele się zmienia. W otaczającym mnie świecie i tym który mam w sobie.
Jedna obawa wyrasta na drugiej. Trujące myśli, owładają mną.
Uczucie, że coś jest nie tak sączy się moimi żyłami.
Stoję na krawędzi emocjonalnej, zadając sobie pytanie czy skoczyć i poddać się temu, czy odwlekać to w nieskończoność. Czy warto oddawać mu wszystko, kiedy nie jestem pewna tego co dostanę w zamian. Za wcześnie by cokolwiek sądzić. Za wcześnie by o cokolwiek pytać.
Czuję się strasznie niepewna. Jak tymczasowe rozwiązanie, a chyba nie koniecznie takim chcę być. Muszę spróbować mu zaufać. I zaufać sobie.
Powinnam mieć na uwadze, że relacje międzyludzkie to zawsze gra. Kiedy ja wolę grac w otwarte karty. Kiedy za dużo myślę - to za dużo gadam. Mówię o wszystkim. Zdaję sobie sprawę jak bardzo to męczy.
Panicznie boję się wejść mu w drogę. Czuję się jakbym nie miała wobec niego praw, tylko obowiązki i ograniczenia.
Nie wierzę, że dzieje się to naprawdę, bo boję się, że pryśnie jak bańka mydlana. Zniknie.
I wtedy przychodzi ta uspakajająca myśl: "Niczego na tym nie tracisz. Nie analizuj. Nie myśl. Niech się dzieje. Co złego może się stać?"
Jednak ta myśl wciąż jest malutka, za słaba, żebym mogła zacząć nią żyć. Jedynym lekarstwem jest czas.
Jedna obawa wyrasta na drugiej. Trujące myśli, owładają mną.
Uczucie, że coś jest nie tak sączy się moimi żyłami.
Stoję na krawędzi emocjonalnej, zadając sobie pytanie czy skoczyć i poddać się temu, czy odwlekać to w nieskończoność. Czy warto oddawać mu wszystko, kiedy nie jestem pewna tego co dostanę w zamian. Za wcześnie by cokolwiek sądzić. Za wcześnie by o cokolwiek pytać.
Czuję się strasznie niepewna. Jak tymczasowe rozwiązanie, a chyba nie koniecznie takim chcę być. Muszę spróbować mu zaufać. I zaufać sobie.
Powinnam mieć na uwadze, że relacje międzyludzkie to zawsze gra. Kiedy ja wolę grac w otwarte karty. Kiedy za dużo myślę - to za dużo gadam. Mówię o wszystkim. Zdaję sobie sprawę jak bardzo to męczy.
Panicznie boję się wejść mu w drogę. Czuję się jakbym nie miała wobec niego praw, tylko obowiązki i ograniczenia.
Nie wierzę, że dzieje się to naprawdę, bo boję się, że pryśnie jak bańka mydlana. Zniknie.
I wtedy przychodzi ta uspakajająca myśl: "Niczego na tym nie tracisz. Nie analizuj. Nie myśl. Niech się dzieje. Co złego może się stać?"
Jednak ta myśl wciąż jest malutka, za słaba, żebym mogła zacząć nią żyć. Jedynym lekarstwem jest czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz