poniedziałek, 30 marca 2015

Żalenie się

Michał kazał mi ruszyć dupsko i ćwiczyć, a ja wewnętrznie czuję bunt, bo z jednej strony chłopak ma rację, rozleniwiłam się, nie mam kondycji, nie wygląda to korzystnie, chciałabym być "dobrą dupą", ubrać sukienkę i nie wstydzić się tego jak to wygląda. Ma rację, bo ćwiczenie ma korzystny wpływ na moje życie. Jednak tak naprawdę czuję się dla niego zupełnie nie atrakcyjnie. Jakby kazał mi ćwiczyć, bo nie może już na mnie patrzeć. To nie miłe, ale dam radę z tym żyć. 
To co naprawdę mnie dotknęło, to to jak mnie potraktował. Michał potrafi byc naprawdę kochany, jednym zdaniem potrafi mnie całkiem rozbroić, ale potrafi też być kutasem. Nie podoba mi się to, jak się do mnie odnosi. Jak potrafi mnie olać. Jak czuje się ode mnie lepszy. Jak ma do mnie pretensje i wkurza się. To mnie bardzo dotyka.
I wiem, że jeżeli nie uda nam się nic z tym zrobić, to ja nie zamierzam być z kimś kto nie okazuje mi szacunku. 
Wyznaję prostą zasadę: ja staram się być wyrozumiała, spokojna, opanowana to i tego wymagam. Wymagam szacunku. 

Czuję niesprawiedliwość i niepokój, a także rosnące pretensje i zdenerwowanie. To daje mi siłę, do bycia nieugiętą. 
Muszę stawiać na swoim. 

Potrzebuje i zmuszam się do kilku dni bez niego, Odpocząć, odsapnąć, zatęsknić. 
To w jaki sposób mnie potraktował, mocno zachwiało wszystkim tym co mi mówił. Przekonałam się, że jego słowa to nie wszystko. I bardzo mi się to nie spodobało. 

Kocham go tak jak nikogo innego. Nigdy nie przypuszczałam, że miłością mojego życia będzie właśnie on. Jednak to nie wygląda tak, jak się tego spodziewałam. Powinnam z nim o tym pogadać, powinniśmy coś z tym zrobić. 
Zależy mi na tym, żeby się nie kłócić, a rozwiązywać problemy rozmową. Tymczasem już kolejny raz on potraktował mnie jak gówno. 
Mam w sobie z tego powodu ogromny żal. Dlatego teraz przeszłam na odwyk, a potem planuję kontratak (tj. rozmowę). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz